Singiel „Time” jest pierwszą zapowiedzią nowego materiału, którego premiera odbyła się 30 stycznia. Oprócz eterycznych wokali Kari, można w niej usłyszeć dźwięki prawdziwej harfy, przesterowanych gitar, ksylofonu a nawet gongi. Wszystko to spaja elektroniczny beat w refrenie piosenki. Za produkcję muzyczną odpowiedzialni są: (Kyle Ross), Thomas Trueman oraz Ryan Carins. KARI (Karolina Bis) to polska wokalistka i kompozytorka. Jej twórczość od zawsze przywodzi skojarzenia z takimi artystami jak Bjork, Agnes Obel, Fever Rey, Sigur Ros, JFDR czy Sylvan Esso. Jej bardzo pozytywnie przyjęty debiut został ogłoszony przez dziennikarzy jako przełom na polskiej scenie alternatywnej. Po studiach na Uniwersytecie Muzycznym w Warszawie wyjechała do Wielkiej Brytanii, gdzie obecnie pracuje nad swoim czwartym albumem studyjnym. Processed with VSCO with c8 preset Kari o nowej płycie: „Time” to piosenka, którą napisałam w czasie bardzo trudnego rozstania. Opisuję w niej momenty niemocy nawiązania dialogu z samą sobą oraz czas ogromnych zmian w moim życiu. Tak jak mówią słowa refrenu “Give me more time, then I’ll know. Give me more time. My heart is slow.” jedynym rozwiązaniem, które wydawało się słuszne, było przyzwolenie na to żeby czas zweryfikował prawdę. Kiedy śpiewam “I can hear a cloud of voices” mam właśnie na myśli to zamieszanie w głowie. Często jednak odkrywam, że pomimo chaosu, który często odczuwamy w takich sytuacjach, tak naprawdę dokładnie zdajemy sobie sprawę, co jest wlaściwą decyzją. Przyjaciel powiedział mi kiedyś “If you don’t know, the answer is probably a ‘No'”. Miał w tym dużo racji. „Time” – muzyka: KARI, Kyle Ross / tekst: KARI, Kyle Ross, Ryan Carins Klip do utworu wyreżyserował Mikołaj Sadowski. Dzięki połączonym siłom Dobro Films, Lunaparku oraz studia Bites powstał bardzo spójny oraz intymny obraz, który stanowi wizualną metaforę odnajdywania własnego głosu, powracania do korzeni i wewnętrznej przemiany. Kari w swoim dorobku ma trzy autorskie płyty “Daddy Says I’m Special” (2011) i “Wounds And Bruises” (2013) oraz „I Am Fine” (2017) (wytwórnia NEXTPOP). Na swoim koncie ma także wielokrotną obecność na playliście BBC Introducing, nominację do Fryderyka w kategorii Debiut Roku, nagrodę magazynu HIRO 2012, nagrodę Międzynarodowego Festiwalu Songwriterów. Singiel „The One” z albumu ‚Wounds And Bruises’, wszedł na playlistę BBC Radio 1 i zebrał bardzo dobre recenzje od brytyjskich dziennikarzy. Zaowocowało to występem KARI na BBC RADIO’s BIG WEEKEND. Płytę promował singiel „Hurry Up“, który ma już ponad 1,6 mln wyświetleń na YouTube. Jej singiel „Sirens” z albumu „I am Fine” zdobył II miejsce w plebiscycie radia Chilli ZET na Najbardziej Chilloutowy Utwór 2017 roku.
Read about jakaś piosenka z Oi w refrenie by jakiś zespól and see the artwork, lyrics and similar artists.
UWAGA! Minęło 1842 dni od ostatniej odpowiedzi w tym temacie. Może być już ciut przeterminowany ;) jaka to piosenka? Strona:1 Dodaj odpowiedź #1 2017-07-15 02:47 Cześć, szukam piosenki w której kobieta śpiewała po francusku, niestety pamiętam tylko tyle że w refren było 'no no no no...' lub 'non non non non' i że to było powtarzane 4 całe Google i nie wiem jak znaleźćPs: nie jest to piosenka Lolithy Pomocy! :) Oceń wiadomość: 0Tak 0Nie Cytuj #3 2017-07-15 12:38 Właśnie nie jest to piosenka Lolithy. No no no no to nie jest cały refren. Po każdym no no no jest kilka słów ale nie wiem jakich i taki refren ma 4 pomocy :( Oceń wiadomość: 0Tak 0Nie Cytuj jaka to piosenka? Francuska piosenka, w refrenie no no no no Strona:1 Dodaj odpowiedź
885,997 views. Official music video for "No No No" by Milow, taken from the album MODERN HEART: itunes http://smarturl.it/ktbc1z | Amazon http://www.smarturl.it/q71cpy | Go
I heard your voice through a photograph. I thought it up. And brought up the past. Once you know you can never go back. I gotta take it on the otherside. Well centuries are what it meant to me. A cemetery where I marry the sea. The stranger things that never change my mind. I gotta take it on the otherside.50. The National Turtleneck Tak brudnego, garażowego rocka The National nam jeszcze nie sprezentowali. Samego siebie w utworze przechodzi Berninger, którego wokal jest pełen złości, agresji, niezadowolenia. Jego wykonanie nie powinno dziwić. Piosenka, w której padają takie słowa jak just another man, in shitty suits, everybody’s cheering for, jest jego reakcją na wyniki wyborów prezydenckich w USA. Mimo politycznego wydźwięku, którego – szczerze mówiąc – mam już po dziurki w nosie, „Turtleneck” należy do moich ulubionych momentów płyty. 49. Dan Auerbach Cherrybomb Sporo na drugim solowym albumie wokalisty znanego z The Black Keys wpadających w ucho piosenek. Pozazdrościć mu tego mógłby niejeden marzący o przebojach wykonawca. Moim ulubionym momentem płyty jest flirtujące z funkiem „Cherrybomb” o dziewczynie sweeter than an apple pie, która zniknęła z życia podmiotu lirycznego, gdy tylko skończyły mu się pieniądze. 48. Jessie Ware Stay Awake, Wait For Me Na swoim trzecim studyjnym albumie („Glasshouse”) brytyjska wokalistka pokazała nam się z cieplejszej, jeszcze bardziej kobiecej strony. Idealnym tego przykładem jest pełna klasy, flirtująca z pościelowym r&b piosenka „Stay Awake, Wait For Me”. 47. Sevdaliza Do You Feel Real Debiutancki longplay Sevdalizy to kopalnia równych, podobnych kompozycji, tworzących spójny, zimny muzyczny krajobraz. Z tego znakomitego zbioru wyróżnia się „Do You Feel Real”, które jest bardziej przerywnikiem niż całą kompozycją. Ale za to przecinkiem bardzo wyrazistytm, o gęstej, niepokojącej aranżacji i gadającej Sevdalizie. Welcoming my anxiety. 46. DJ Khaled x Rihanna x Bryson Tiller Wild Thoughts Lato musi mieć konkretną muzyczną oprawę. Chociaż w poprzednich larach moimi wakacyjnymi przebojami stawały się „What Went Down” Foals czy „Demons” The National, w 2017 o to miano z „Shine on Me” Dana Auerbacha zaciekle walczyło „Wild Thoughts”. Ta współpraca DJ’a Khaleda, Rihanny i Brysona Tillera (łącząca r&b z elementami latino) to idealna propozycja na upalne lipcowe wieczory. 45. Cameron Avery Big Town Girl W wielu nagraniach z albumu „Ripe Dreams, Pipe Dreams” Cameron Avery bardziej uwodzi i czaruje swoim niskim, głębokim głosem. „Big Town Girl” ujęło mnie jednak czymś zupełnie innym. W tej kompozycji jest coś rozczulającego. Łatwo poczuć, jakby śpiewający z uczuciem Cameron kierował słowa utworu do każdej big town girl, która trafiła na to nagranie. I za to duży plus. 44. P!nk You Get My Love Chociaż amerykańska wokalistka P!nk kojarzy się głównie z żywiołowymi utworami z pogranicza popu i rocka, nieraz udowodniła, że potrafi tworzyć ściskające serce ballady. Zachwyca przede wszystkim „You Get My Love” – poruszające, rewelacyjnie zaśpiewane, kojarzące mi się z twórczością Alicii Keys nagranie zamykające album „Beautiful Trauma”. 43. King Krule Czech One Po tym jednym utworze wiedziałam, że płyty młodego Brytyjczyka sobie nie odpuszczę. W singlowym “Czech One” łączy on minimalistyczny jazz z powolną recytacją. Nagranie jest słodko-gorzką, miłosną opowieścią o bardzo enigmatycznej melodii i sennej aurze. 42. Daughter Burn It Down Brytyjskie indie-ambientowo-dream popowe trio stanęło przed wyzwaniem przygotowania soundtracku do gry „Life is Strange: Before the Storm”. Zespół kojarzył mi się dotąd z łagodną, smutną muzyką. „Burn It Down” utrzymane jest w nieradosnym nastroju, ale w samym utworze więcej jest dramatyzmu i nerwów niż we wszystkich starszych nagraniach tria razem wziętych. 41. Depeche Mode Where’s the Revolution Po wysłuchaniu powrotnego singla Depeche Mode czuje się ciarki na całym ciele. To utwór pełen mocy. Muzycznie – nic nowego. Sporo elektroniki, zmian tempa, charakterystycznego wokalu Gahana. Świetnie wypada warstwa liryczna, otwarcie uderzająca w polityczne tony i nawołująca do działania: Where’s the revolution? Come on people, you’re letting me down. Pytanie, po której ze stron opowiada się trio. Z numeru ciężko to wyczytać. Koniec końców każdy może poczuć się podburzanym do walki o lepsze jutro. 40. The Shins Mildenhall Indie folkowe „Mildenhall” jest piosenką aż bezczelnie wakacyjną. Takie dźwięki chętnie u mnie grają w letnim okresie, ale nie mam zespołowi za złe, że podzielili się nią na początku roku. Ostatnio tak odprężona byłam, gdy w uszy wpadło mi nagranie „Muchacho” Kings of Leon. 39. Cara Delevingne I Feel Everything Kiedy zaczyna się wydawać, że modelka i aktorka Cara Delevingne wyskakuje z każdej lodówki, ona postanawia zrobić coś, co skupi na niej jeszcze większą uwagę. Wymyśliła sobie, że zostanie piosenkarką. Jej muzycznym debiutem jest utwór „I Feel Everything”, za produkcję którego odpowiada Pharrell Williams. Nie ma się czego bać. To porządna, oldskulowa robota. Minimalistyczny numer, oparty raz na dźwiękach trąbki, raz gitary elektrycznej. I nawet wokale przyzwoicie brzmią. 38. Chelsea Wolfe Twin Fawn Na swojej najnowszej płycie „Hiss Spun” amerykańska wiedźma numer jeden bawi się tempem. Najbardziej żongluje i zaskakuje nim w „Twin Fawn”, proponując nam niepokojącą kołysankę przeistaczającą się w konkretne rockowe łojenie, by po niedługiej chwili powrócić do korzeni. 37. Lana Del Rey Coachella – Woodstock in My Mind Z dużego grona ubiegłorocznych przeciętniaków sygnowanych nazwiskiem Del Rey najbardziej do gustu przypadło mi inspirowane trapem „Coachella – Woodstock in My Mind” – kompozycja pełna smutku i niepokoju, w której artystka wspomina swój pobyt na amerykańskim festiwalu (a konkretniej na koncercie Father John Misty’ego), podczas którego zdała sobie sprawę, jak kruchy może być pokój między państwami. Bo przecież o niczym innym na koncertach się nie myśli… 36. SZA x Kendrick Lamar Doves in the Wind Najbardziej wychillowana kompozycja w niedużej dyskografii amerykańskiej wokalistki Solány Imani Rowe? Nie widzę innego kandydata na miejsce „Doves in the Wind” – utworu, w którym gościnnie udziela się wyhypowany Kendrick Lamar. Powolne, zmysłowe nagranie oparte jest na oldskulowych, hip hopowych bitach. 35. The National Sleep Well Beast Każda kolejna płyta amerykańskiego „najsmutniejszego zespołu świata” jest zbiorem kompozycji albo dobrych, albo znakomitych. Z najnowszej najbardziej zauroczyło mnie nagranie tytułowe: rozmarzone, przytłumione, zahaczające o ambient „Sleep Well Beast”. Potrzeba czasu, by odpowiednio do nas dotarło, ale warto być cierpliwym. 34. Cigarettes After Sex Each Time You Fall in Love Mało jest tak równych płyt jak debiut zespołu ukrywającego się pod intrygującą, działającą na wyobraźnię nazwą Cigarettes After Sex. Mogłabym wypełnić ich numerami sporą część tego rankingu, lecz ograniczyłam się do swojego ulubionego nagrania, jakim jest mroczne „Each Time You Fall in Love”, w którym Gregory Gonzalez otwiera się przed nami bardziej i przyznaje, że nigdy nie był zadowolony ze swoich związków. 33. Kesha Spaceship Sporo na nowej płycie Keshy dobrych numerów, lecz tym moim numerem jeden jest „Spaceship”. Ten prosty, zaaranżowany na banjo i odznaczający się ładnymi chórkami numer posiada najlepszy tekst spośród wszystkich utworów Amerykanki. Lord knows this planet feels like a hopeless place. Thank God I’m going back home to outer space śpiewa wokalistka, dając nam do zrozumienia, że czuje się wyrzutkiem, który czeka na sposobność przedostania się do lepszego, szczęśliwszego świata. 32. Azealia Banks Chi Chi Nie rozumiem tej kobiety. Energię woli marnować na durne słowne przepychanki na Twitterze. Zraża do siebie prawie wszystkich. A w międzyczasie ogłasza, że koniec z rapowaniem. A potem powraca z singlem „Chi Chi” – ciemnym popisem nowoczesnego hip hopu. Jakże ciekawszym i bardziej zajmującym od tego, co obecnie króluje na amerykańskiej liście przebojów. „Chi Chi” to piosenka krótka, ale treściwa. Drugi krążek Banks może być naprawdę świetny. O ile w ogóle się ukaże… 31. Benjamin Clementine God Save the Jungle U brytyjskiego muzyka i poety Benjamina Clementine’a nigdy nie jest nudno. Każda kompozycja to nowa dźwiękowa przygoda. Jego najlepszą ubiegłoroczną premierą jest „God Save the Jungle” – nagranie duszne, niepokojące, w którym na pierwszy plan wysuwa się mocny, nieco obłąkany głos artysty. 30. Coldplay A L I E N S Nagranie „A L I E N S”, poruszające temat kryzysu migracyjnego, niezwykle zaskakuje. I chociaż zastanawiam się, w jakim innym świecie żyją członkowie zespołu, że wcielając się w tzw. uchodźców z taką łatwością i przekonaniem rzucają wersami w stylu we come in peace, we mean no harm, wszystko potrafię im wybaczyć dzięki tej kosmicznej aranżacji i intrygującej, wibrującej, elektronicznej melodii. 29. Ariel Pink Feels Like Heaven Długo nowy singiel amerykańskiego muzyka spędzał mi sen z powiek. Towarzyszyły mi myśli, że już to gdzieś słyszałam. Odpowiedzi postanowiłam szukać w latach 80., bo utwór artysty czerpie z nich pełnymi garściami. Okazało się, że nagranie Ariel Pink bazuje na pomyśle „(Feels Like) Heaven” szkockiego one-hit-wonder Fiction Factory. Nie jest to jednak cover, ale niezwykle relaksujący, bujający w obłokach z cukrowej waty remake. 28. Cameron Avery A Time and Place Na swym debiucie Avery nie daje po sobie poznać, że doświadczenie zdobywał w grupach specjalizujących się w psychodelicznym rocku czy elektronice. Do innej rzeczywistości przenosi już pierwsza propozycja z albumu Camerona, jaką jest „A Time and Place” – elegancka kompozycja o akustycznym wstępie, zwracająca także uwagę subtelnymi dęciakami. Pełna klasy, prosta piosenka, w którą szybko się wsiąka. 27. Shakira x Maluma Trap W 2016 roku wsiąkłam w ich wspólny utwór „Chantaje”. W 2017 o przyspieszone bicie serca przyprawił drugi efekt współpracy Shakiry i Malumy. „Trap” jest kolejną seksowną, zmysłową propozycją tej dwójki, nowocześnie patrzącą na latynoskie brzmienia. Tu łączą się one z pościelowym r&b, przecinanym w końcówce niesamowitą gitarą elektryczną. 26. Miguel Shockandawe Dziwaczne, naznaczone rockowymi naleciałościami „Shockandawe” zaciekawiło mnie na tyle, że postanowiłam zarezerwować sobie czas na dyskografię Miguela. Ilekroć jej słucham, zastanawiam się, ile butelek czegoś mocniejszego musiało się przez studio nagraniowe przewinąć. Miguel brzmi tak, jakby właśnie wrócił ze świetnej imprezy. 25. Lindstrøm x Jenny Hval Bungl (Like a Ghost) Twórczość norweskiego producenta niezbyt jest mi znana, a jego ubiegłoroczny krążek „It’s Alright Between Us As It Is” dość szybko odłożyłam. Jednak piosenka „Bungl (Like a Ghost)” od pierwszego usłyszenia zaczęła spędzać mi sen z powiek. Intrygujące, przecinane jazzowymi inspiracjami elektroniczne dźwięki świetnie komponują się z w dużej mierze gadającą Jenny Hval. 24. Kelly Clarkson Move You Niewiele amerykańska wokalistka ma piosenek, do których chciałoby mi się od czasu do czasu wrócić. Jeszcze mniej w jakikolwiek sposób mnie poruszyło. Spore trzęsienie ziemi w mojej głowie i sercu wywołał singiel “Move You” – power ballad o gospelowym sznycie traktująca o wpływie, jaki artystka chce na kogoś mieć. Niby optymistycznie, ale nad całością unosi się delikatny smutek. 23. St. Vincent Los Ageless Najbardziej intensywna, żarówiasta piosenka roku? Jestem w stanie się pod tą tezą podpisać. “Los Ageless” jest dynamicznym, pulsującym dyskotekowym światłem, seksownym numerem o błyszczącej, dance rockowo-elektronicznej aranżacji. Wpada w ucho bez problemu, zasłużenie dzierżąc tytuł najbardziej przebojowej kompozycji w dyskografii St. Vincent. 22. Beach House Chariot Dream popowy duet Beach House zrobił w 2017 roku swoim fanom niespodziankę i wydał pełen smaczków album “B-Sides and Rarities”. Mnie szczególnie zainteresowało niewydane wcześniej nagranie “Chariot”, celujące w rozlane, ciemne dźwięki ozdobione dojrzałymi, pełnymi gracji wokalizami Victorii Legrand. Całość kojarzy mi się z czasami, kiedy Goldfrapp wydawali album “Tales of Us”. 21. Angel Olsen Fly on Your Wall Także amerykańska wokalistka Angel Olsen postanowiła odświeżyć w 2017 roku swoje muzyczne archiwum. Na składance “Phases” umieściła piosenkę z sesji do krążka “My Woman”. “Fly on Your Wall” brzmi jak demo. Jest nieperfekcyjnie, ale za to szczerze i naturalnie. Angel swoim utworem przenosi nas w czasie o przeszło czterdzieści lat, proponując brzmienie surowe i przywodzące na myśl stare dokonania Leonarda Cohena. Czyżby osobliwy tribute? 20. Harry Styles Woman Zachwytów nad debiutanckimi nagraniami Harry’ego Stylesa ciąg dalszy. Po jego delikatnym obliczu, które ujawnił utwór “From the Dining Table” przyszła pora na coś zgoła innego. W rytmicznym, charakteryzującym się świetnymi gitarowymi partiami artysta pokazuje swoją zadziorną, lecz niepozbawioną nutki zmysłowości twarz. 19. SOHN Harbour SOHN kojarzył mi się dotąd z elektroniczno-soulową prostotą. Na albumie “Rennen” pozwala sobie na małe eksperymenty. Przykładem jest zamykające krążek nagranie “Harbour”, które zaskakuje swą budową i udowadnia, że SOHN lubi czasem pogłówkować. Tu łączy piękny, wykonywany a capella wstęp z intensywną końcówką, do której prowadzą powoli budujące napięcie dźwięki. 18. Asaf Avidan A Man Without a Name Pamiętacie jeszcze wokalistę, który kilka lat temu zdobył na pięć minut sławę dzięki remixowi „Reckoning Song (One Day)”? Ja szybko o Asafie Avidanie zapomniałam, trafiając na niego ponownie w październiku, kiedy przez przypadek w radiu usłyszałam ten utwór. Zaintrygował mnie ten głos. Byłam nawet przekonana, iż za kompozycję odpowiada jakaś debiutantka, będąca połączeniem Andry Day z Janis Joplin. Tymczasem za „A Man Without a Name” stoi facet, który odnalazł furtkę w czasie i zabrał nas w podróż do przełomu lat 60. i 70. Rasowy, bluesowy numer. 17. Sampha Plastic 100°C Otwierający album pięciominutowy numer „Plastic 100°C” początkowo nie przypadł mi do gustu, sprawiając wrażenie utworu, mającego być intrem, który odważnie rozciągnięto, by zapełnić jakoś miejsce na „Process”. Wystarczyło jednak kilka podejść, by ta mroczna propozycja zdobyła moje serce i miano najmocniejszego momentu wydawnictwa. 16. Jamiroquai Automaton Długo przechodziłam obojętnie obok muzyki mieszającego funk, acid jazz, dance i disco zespołu Jamiroquai. Nawet singiel zwiastujący nową, pierwszą od paru lat płytę początkowo kompletnie mnie nie ruszał. A potem poszło z górki… Nagranie “Automaton” szybko wpada w ucho, będąc przepełnioną futurystycznymi dźwiękami opowieścią o coraz bardziej zatracającym się w technologii świecie. Imprezowo, ale z nutką refleksji. 15. Austra 43 Meksyk od dawna jest miejscem zamieszkania Katie Stelmanis – wokalistki kanadyjskiej, mieszającej electro pop, synth pop i dark wave formacji Austra. Do wydarzeń mających miejsce w tym kraju (w 2014 roku po manifestacji w jednym z meksykańskich miast bez śladu zaginęło czterdziestu trzech studentów) nawiązuje osnuty mrokiem utwór “43”. 14. Coldplay All I Can Think About Is You Czy ten zespół po katastrofalnym albumie “A Head Full of Dreams” potrafi mnie jeszcze sobą zaintrygować? Okazuje się, że tak. Łącząca shoegaze i artystyczny rock piosenka “All I Can Think About Is You” (promująca epkę “Kaleidoscope”) sprawiła, że łezka się w oku zakręciła. Piękna namiastka starego Coldplay o klimacie (nieco psychodelii, trochę dreamy), którym chętnie się delektuję. 13. Cameron Avery Dance With Me Chłodny i nie okazujący emocji. Taki jest Avery w moim ulubionym numerze na jego solowej płycie – przegadanym, gęstym „Dance With Me”. Rytmiczna perkusja zdaje się wyznaczać kolejne kroki w tym hipnotycznym tańcu u boku artysty. Warto dać mu się zaprosić na parkiet i zawirować w przygaszonym świetle. 12. Fink Hard to See You Happy Bluesowa płyta “Fink’s Sunday Night Blues Club Vol. 1” była bez dwóch zdań ważnym wydarzeniem dla fanów brytyjskiego artysty. W tak mocno osadzonym w bluesie repertuarze go jeszcze nie słyszeliśmy. Z całego (niedużego) zestawu najbardziej zauroczyło mnie “Hard to See You Happy” – gorzka kompozycja o gęstej aranżacji, w której Fink dał sobie podkręcić głos, osiągając oldskulowy efekt. 11. Tiny Vipers Bywa, że zaintryguje okładka. Chociaż po niej nie powinno oceniać się muzyki, nie raz dzięki przyciągającej wzrok, dalekiej od kiczowatości grafice poznałam piosenkę czy nawet całą płytę, która namieszała w moim życiu. Choćby i na chwilę. Podobną historię dopisać mogę do singla „ amerykańskiej wokalistki ukrywającej się pod pseudonimem Tiny Vipers. Utwór jest ciężki, przytłaczający. Jesy pozwala, by jej ciche wokale docierały do nas zniekształcone, po przedzieraniu się nie tylko przez melodię, ale i odgłosy burzy czy trzaskającego ognia. 10. Loreen x Elliphant Jungle Szwedzka electropopowa wokalistka Loreen pięć lat temu podbiła Europę piosenką „Euphoria”, której, łagodnie mówiąc, kompletnie nie trawię. Nie byłam więc zmartwiona faktem, że na następcę albumu „Heal” czekaliśmy od 2012 roku. Smaka narobiła mi jednak epka „Nude”, promowana przez zmysłowy, ospały, sięgający po jamajskie brzmienia singiel „Jungle” z gościnnym udziałem Elliphant. Zrobiło się gorąco. Callin’ out for you to make me humble, make me humble 9. Imagine Dragons Believer Twórczość amerykańskiej grupy podzielić mogę na piosenki, które od miesięcy (bądź też lat) mi się nie nudzą, robiąc na mnie ciągle to samo dobre wrażenie; i na utwory, do których wracać mi się nie chce. Z ulgą przekonałam się, że nowy singiel Imagine Dragons, „Believer”, dołączy do „Gold” i „Warriors”. To kolejna mocna propozycja w dyskografii formacji, obdarzona refrenem (lubię ten wciśnięty pedał gazu w ich numerach) szybko wpadającym w ucho. Dodatkowym plusem kompozycji jest jej tekst traktujący o tym, że ból może pomóc nam stać się silniejszymi ludźmi. Let the bullets fly, oh let them rain. My life, my love, my drive, it comes from pain. 8. Sorority Noise Week 51 It hasn’t been a week since you’ve fell asleep. Didn’t say goodbye, couldn’t say goodnight cichym, przepełnionym smutkiem i żalem głosem zawodzi do mikrofonu Cameron Boucher – lider formacji Sorority Noise. Ich utwór „Week 51″ jest pięknym, powolnym i niezwykle delikatnym nagraniem traktującym o śmierci kogoś bliskiego. Warto w tym spokoju się zatracić. I’ve been feeling weak thinking about the ways I can continue. But I’ll wait and I’ll wait. 7. The Killers Some Kind of Love Nie sądziłam, że muzyka amerykańskiej formacji The Killers będzie w stanie tak mocno mną wstrząsnąć. Udaje się to tej niby niepozornej piosence “Some Kind of Love”. Oniryczne, rozmarzone, łączące delikatnego rocka z ambientem nagranie wzrusza i skrywa smutną historię – Brandon Flowers dedykuje utwór swojej żonie, która zmagała się z depresją. Can’t do this alone. We need you at home. There’s so much to see. We know that you’re strong. 6. Fink Day 22 Mój ulubiony wykonawca wydał w 2017 roku dwie nowe płyty. Idealna sprawa, prawda? Pewnie, że tak, choć nieco problemów sprawiło mi wybranie z tego zbioru kompozycji, która najbardziej przypadła mi do gustu. Stanęło na najmroczniejszym punkcie – powolnym “Day 22” o rozbudowanym instrumentarium. Let’s go through this again. First we do this and then we’ll be free of our earthly baggage. 5. Eliza Wide Eyed Fool Pamiętacie jeszcze tę młodą dziewczynę wykonującą skoczny kawałek „Skinny Genes”? To Eliza Doolittle, która postanowiła tchnąc życie w swoją upadającą karierę. Nowy rozdział zaczęła od przedstawiania się jedynie po imieniu i wydania singla „Wide Eyed Fool”. I to jakiego! Jest bardzo zmysłowy, ciepły, taki… niedzisiejszy. Taki soulujący kawałek zaaranżowany na pianino z powodzeniem wydać mogłaby Alicia Keys. Try a little more, a little harder, little stronger, even if my ideas don’t get past the mattress. 4. MGMT Little Dark Age Duet znany z hitów „Electric Feel” i „Kids” wyda w 2018 roku nowy album. Zapowiada go singiel, który po prostu musiał ukazać się w czasie poprzedzającym Halloween. „Little Dark Age” jest utworem łączącym wpływy indie rocka z synthpopem. Nad całością unosi się delikatny zapach gothic, a towarzyszące wyrazistemu, wibrującemu podkładowi wokale są niesamowicie puste, mechaniczne, zdehumanizowane. I grieve in stereo. The stereo sounds strange. I know that if you hide, it doesn’t go away. 3. Salvador Sobral Amor Pelos Dois Żadna piosenka w 2017 roku tak nie podzieliła ludzi, jak właśnie ta. Jedni płakali i mówili, jak takie spokojne „gówno” mogło wygrać Eurowizję. Inni chwalili i cieszyli się, że triumfowała muzyka pełna uczuć. Utrzymany w stylistyce jazzu i tradycyjnego popu kawałek chwyta za serce. Nie trzeba znać portugalskiego, by zorientować się, o czym Salvador opowiada. To smutna kompozycja o utraconej miłości. Piękna, ale strasznie przygnębiająca. Se o teu coração não quiser ceder, não sentir paixão, não quiser sofrer. 2. Lorde Writer in the Dark Lorde nie ma lepszej piosenki. Koniec. Kropka. Tą perłą w jej dyskografii jest prosta ballada „Writer in the Dark”, w której zachwycają mnie pełne emocji wokalizy Elli. I’ll love you ’til my breathing stops (…) I’ll find a way to be without you, babe śpiewa Lorde, sprawiając, że jej maska silnej kobiety z hukiem spadła na ziemię. Tak bezbronnej jej jeszcze nie słyszeliśmy. Coś magicznego. In our darkest hours, I stumbled on a secret power, I’ll find a way to be without you, babe. 1. Harry Styles Sign of the Times Gdyby ktoś mi powiedział, że będę mieć obsesję na punkcie debiutanckiego, solowego singla byłego członka One Direction… Życie lubi zaskakiwać. Harry Styles po rozpadzie boysbandu nabrał wiatru w żagle i nagrał piosenkę diametralnie inną od tego, czym jego zespół raczył nas na co dzień. „Sign of the Times” to wielki utwór. O podniosłym, rewelacyjnym refrenie. O wodospadzie emocji. O poruszającym tekście. No i o melodii, będącej ukłonem dla brytyjskiego rocka sprzed paru dekad. Wow. Wow. Wow. You can’t bribe the door on your way to the sky. You look pretty good down here. But you ain’t really good. Playlista z moimi ulubionymi utworami 2017 roku
Ain't no need to fake nice. Want this to be over. Said that you don't want me. But you keep on getting closer. [Chorus: Olivia O'Brien & Both] I don't need no more friends. Yeah, I already got too many. So you don't need to pretend. Like you really give a fuck about me.
100. The Horrors Ghost Nie można nie mieć piosenki o takim tytule w swoim repertuarze gdy nazywa się zespół w taki sposób. “Ghost” od The Horrors trzyma poziom, będąc piosenką nieprzesadnie mroczną, lecz klimatyczną i intrygująco się rozmywającą. 99. Fink Covering Your Tracks Słuchając studyjnych, przepełnionych gitarowymi brzmieniami płyt Finka z łatwością można zapomnieć o jego klubowych, elektronicznych korzeniach. Nieco przypominają one o sobie na „Resurgam”. W tym i w nagraniu „Covering Your Tracks”, dodając smaczku tej chłodnej, hipnotycznej melodii. 98. Warhaus Mad World Oj, strasznie ciężko wybrać najlepszy punkt obu studyjnych płyt belgijskiego wokalisty Maartena Devoldera. Postawiłam więc na utwór, który towarzyszył mi najczęściej. Jest nim hipnotyczne, ale niezwykle przyjemnie bujające “Mad World”. 97. Feist A Man Is Not His Song Niby kompozycja trwa niecałych pięć minut, a kanadyjskiej wokalistce Feist udało się upchnąć kilka pomysłów i nie stracić kontroli nad utworem. Delikatne, subtelne dźwięki przechodzą w chóralne wykonania a końcówka ni stąd ni zowąd sampluje… “High Road” stoner rockowej grupy Mastodon. 96. Harry Styles From the Dining Table Debiutancki album znanego z One Direction Harry’ego Stylesa był dla mnie największym zaskoczeniem 2017 roku. Do moich ulubionych kompozycji należy spokojne, folkowe „From the Dining Table”, zaskakujące pojawieniem się instrumentów smyczkowych i zachwycające wykonaniem – czy Harry może bardziej usychać z tęsknoty? 95. P!nk What About Us Pamiętam swój zawód, kiedy pierwszy raz słuchałam powrotnego utworu P!nk. Klubowa ballada z klawiszami przywodzącymi mi na myśl ostatnie dokonania Coldplay „What About Us” wydawała mi się być taka banalna. Szybko jednak ta najmniej oczywista, za to najbardziej nowoczesna spokojna kompozycja na „Beautiful Trauma” przypadła mi gustu. Jest w tym nagraniu coś urzekającego. 94. LCD Soundsystem Change Yr Mind Niby tanecznie, niby błyszcząco. A jakoś tak z nutką smutku w głosie. Nic w sumie dziwnego, jeśli wsłuchamy się w tekst, w którym James Murphy opisuje swoje przeżycia związane z rozpadem LCD Soundsystem w 2011 roku, depresję i pojawiające się w jego głowie myśli, że jest już za stary na bawienie się w muzyka. 93. Queens of the Stone Age Villains of Circumstance Jako wielka fanka albumu „…Like Clockwork” nie mogłam nie docenić tej kompozycji. Ba, rockowa ballada „Villains of Circumstance” napisana nawet została podczas prac nad tamtym krążkiem, łącząc się z nim za sprawą mrocznej strony lirycznej, lecz jednocześnie będąc jedną nogą na statku „Villains” dzięki mocniejszej, podkręcającej tempo końcówce. 92. Goldfrapp Tigerman Po stonowanym, pełnym brzmień żywych instrumentów „Tales of Us” przyszła – co było łatwe do przewidzenia – pora na Goldfrapp w wersji bardziej rozrywkowej. Nie wszystkie jednak piosenki na „Silver Eye” nadają się do potupania nóżką. Mroczniejsze, oniryczne „Tigerman” reprezentuje zgoła odmienne klimaty. 91. Austra Beyond a Mortal Trzeci studyjny album kanadyjskiej formacji („Future Politics”) jest zbiorem piosenek szybko wpadających w ucho, choć niezasługujących na miano nagrań „łatwych, prostych i radiowych”. Przykładem jest dream popowa kompozycja „Beyond a Mortal”, w której mamy do czynienia z ciekawym zabiegiem – operowy głos Katie w piosence jest osobnym instrumentem. 90. London Grammar Rooting For You 2017 rok pięknie zaczął się dla fanów pełnych delikatności i wrażliwości kompozycji. Z nowym singlem powróciło bowiem trio London Grammar. „Rooting For You” nie jest może niczym nowym, bo prostych, poruszających ballad otrzymaliśmy już wiele. Piosenka jest jednak naprawdę piękna, a wycofanie muzyki na drugi plan i zrobienie więcej miejsca smutnym wokalizom Hannah Reid było strzałem w dziesiątkę. 89. Camila Cabello x Young Thug Havana Straszyła mnie naprawdę wieloma piosenkami (własnymi i feat’ami), ale w 2017 udało jej się trafić w dziesiątkę. Minione miesiące udowodniły nam, że kochamy latynoskie rytmy. W “Havana” była członkini Fifth Harmony proponuje nam takie brzmienie zestawione z seksownym popem. 88. Smerz Half Life Norwegia ma dla nas od 2017 roku ciekawy muzyczny projekt do obserwowania. Jest nim duet Smerz, który tworzą Henriette i Catharina. Ich singiel „Half Life” naprawdę uzależnia, będąc przy okazji piosenką bardzo niepokojącą czy nawet opętaną. Intryguje połączenie w niej elektronicznej melodii tworzonej głównie przez miękkie uderzenia perkusji z pozbawionymi emocji, cichymi wokalami. 87. Kesha Woman Destiny’s Child na początku nowego tysiąclecia nagrały feministyczny hymn „Independent Women”. Kesha w „Woman”, swoim drugim singlu, wykorzystuje pomysł dziewczyn na tekst (I buy my own things. I pay my own bills. These diamond rings, my automobiles everything I got, I bought it), dodaje do niego więcej pieprznych słów a całość aranżuje na country-rockowo-funkową modłę. W takim wydaniu bardzo ją lubię. 86. Selena Gomez x Gucci Mane Fetish Bardzo podoba mi się kierunek, jaki ostatnio obrała Selena Gomez. Wokalistka wyraźnie dojrzała, proponując nam coś więcej od popu. Jej nowe brzmienie – co idealnie słyszeć w singlu „Fetish” – jest zmysłowym, seksownym (lecz, na szczęście, nie wulgarnym) miksem r&b i elektroniki. W tak naturalnym, kobiecym stylu bardzo jej do twarzy. 85. Kendrick Lamar x U2 XXX // U2 x Kendrick Lamar – American Soul Prawdopodobnie jestem jedyną osobą na świecie, która nie wznosi do amerykańskiego rapera Kendricka Lamara modłów. Próbowałam słuchać jego płyt, ale nie towarzyszyło temu wydawanie okrzyków zachwytu. Piosenka „XXX” jednak mnie zainteresowała i skłoniła do szybkiego sprawdzenia, jak w hip hopowej stylistyce wypada grupa U2. Okazuje się, że ten dziwny mix artystów dobrze się sprawdził. Świetnych śpiewanych partii Bono jest w niej jednak mało, ale ciekawie dopełniają nawijkę Lamara, której tematyka kręci się w okół ostatnio ulubionego tematu celebrytów – polityki. U2 postanowili się raperowi zrewanżować i na nowym krążku umieścili alternatywną, równie intrygującą wersję numeru, przemianowaną na „American Soul”. 84. Hurts Wait Up Czwarta studyjna płyta brytyjskiego duetu Hurts zostawiła po sobie naprawdę niewiele. Na żywo się broni, ale w domowym zaciszu lubię słuchać tylko jednej piosenki. Jest nią ciemniejsze „Wait Up”, które wzbogacają dźwięki pogrywającej w tle elektrycznej gitary, i której smaczku dodają wysokie wokalizy Theo 83. Emma Jensen Closer W 2016 roku prawie cały świat oszalał na punkcie „Closer” The Chainsmokers i Halsey. Po jednym podejściu do tej piosenki już wiedziałam, że nadchodzący album producenckiego duetu będzie można wykorzystać do torturowania mnie. Znacznie cieplej odbieram inne „Closer” – debiutancki singiel norweskiej wokalistki Emmy Jensen. To łagodny, popowo-rockowy (ta gitara w drugiej połowie!) kawałek, chętnie czerpiący z nie tak chłodnej (jak po Skandynawii byśmy oczekiwali) elektroniki. No i te wokale – słodkie, dziewczęce. Przypominające naszą Klaudię z XXANAXX. 82. G-Eazy Summer in December Nastrojowe pianino? Takiego początku po piosence amerykańskiego rapera G-Eazy’ego zupełnie się nie spodziewałam. Instrument ten nie znika jednak przez cały utwór, towarzysząc nie-tak-bardzo nowoczesnemu bitowi. Oldskulowa aranżacja komponuje się z refleksyjnym tekstem, w którym artysta spogląda wstecz, przybliżając nam ostatnie lata swojego życia i zawodowej kariery. 81. Perera Elsewhere Something’s Up Stacjonująca w Berlinie wokalistka pewnie przeszłaby kolo mnie niezauważona, gdyby nie (nie)zawodny Pitchfork – portal znany z dzielenia się nowościami, o których mało kto słyszał. Warto było kliknąć w newsa. Utwór „Something’s Up” to minimalistyczna, oparta w dużej mierze na grze perkusji trzyminutowa hipnotyczna podróż z balansującą na granicy śpiewu i szeptu artystką w roli przewodniczki po tych zawiłych, odurzających dźwiękach. 80. Diana Krall Isn’t It Romantic Nowa płyta kanadyjskiej jazzowej wokalistki i pianistki, „Turn Up the Quiet”, ma to do siebie, że jest niezwykle równa i sprawiająca słuchaczowi problem – którą piosenkę wyróżnić? Długo się wahałam, ale w końcu na swoją ulubioną wybrałam aksamitne, czarujące smyczkami „Isn’t It Romantic”. 79. Foster the People I Love My Friends Bez większych oczekiwań sięgnęłam po trzeci album Foster the People – grupy, która lata temu wylansowała hit „Pumped Up Kicks”. Zainteresowała mnie jedna piosenka – nieprzesadnie żywiołowe, przenoszące na dzisiejszy grunt, podkręcające i jednocześnie ograniczające wpływy psychodelicznego rocka z lat „I Love My Friends” o niezłej historii, sprowadzającej się do podkreślania, że fajnie mieć przyjaciół na dobre i na złe. 78. Post Malone x 21 Savage Rockstar Cocaine on the table, liquor pourin’, don’t give a damn nawija niespiesznie i z lekką nutką smutku w głosie Post Malone w swojej kompozycji opierającej się na słynnym zdaniu live fast, die young oraz traktującej o gwiazdorskim życiu i pokusach czyhających na każdym rogu. Mało interesuje mnie amerykański hip hop flirtujący z trapem, ale „Rockstar” mnie do siebie przyciągnęło. 77. Kelly Clarkson Whole Lotta Woman Clarkson na „Meaning of Life” przechodzi samą siebie, nie pozując, lecz stając się kobietą seksowną i niesamowicie pewną siebie. Apogeum kobiecości przypada na „Whole Lotta Woman”. Wsparte dęciakami i zerkające na brzmienia Amerykańskiego Południa nagranie jest mocnym, energicznym utworem, w którym Kelly wykazuje się większą charyzmą niż we wszystkich starych kawałkach razem wziętych. 76. Gun Outfit Cybele Są takie piosenki, które urzekają od pierwszych sekund. Zupełnie jak „Cybele” z najnowszej płyty mało znanego amerykańskiego zespołu Gun Outfit. Jest tak cudownie niespieszna, tak wspaniale klimatyczna. No i, co dla mnie jest dodatkową wartością, przywodzi mi na myśl dokonania Leonarda Cohena. Choć nie omieszkam dodać, że pobrzmiewają w niej także echa debiutanckiej płyty The National. 75. Calvin Harris x Snoop Dogg x John Legend x Takeoff Holiday Inspirowana disco i funkiem płyta Calvina Harrisa była w ubiegłym roku miłą niespodzianką. Highlightem wydawnictwa nie jest dla mnie jednak ani kawałek „Cash Out” ani „Slide”. Tym ulubieńcem stało się „Holiday”, które zachwyca mnie swoim oldskulowym klimatem, wysokim śpiewem Johna Legenda i klasycznym Snoop Doggiem wprost z Zachodniego Wybrzeża Stanów Zjednoczonych. 74. Jessie Ware Selfish Love / Egoísta Nie sądziłam, że Jessie Ware, wokalistka kojarząca mi się z chłodnym, eleganckim, elektroniczno-soulowym brzmieniem, nagle na kilka chwil przeniesie nad do gorącej Hiszpanii. A to wszystko za sprawą niesamowicie urokliwego, nieznacznie inspirowanego muzyką latynoską utworu zapodanego nam przez artystkę w dwóch wersjach językowych – angielskiej („Selfish Love”) i hiszpańskiej („Egoísta”). 73. Lorde Sober II (Melodrama) Zaszalała ta nowozelandzka, młodziutka wokalistka na swojej drugiej studyjnej płycie. Zaczęła może i słabo (do singla „Green Light” wciąż nie mogę się przekonać), ale album „Melodrama” skrywa naprawdę dobre kawałki. Jednym z nich jest „Sober II (Melodrama)” – utwór o musicalowym wydźwięku i wyrazistej, elektroniczno-klasycznej końcówce. 72. SOHN Rennen Niezbyt dużo miejsca w dyskografii tego stacjonującego w Austrii wokalisty i producenta zajmują żywiołowe, zachęcające do potupania nóżką utwory. Więcej jest spokojnych punkcików. Wśród nich króluje utwór tytułowy z jego tegorocznej płyty, cieszący uszy prostą, nieprzekombinowaną melodią budowaną przez fortepian i smyczki, lecz przygnębiający warstwą liryczną, będącą listem samobójcy (I’m sorry but I’m giving up; I see no other way). 71. Fergie Love Is Pain Łatwo zapomniałam, że Fergie wydała w tym roku pierwszą od 2006 roku studyjną płytę. Jednej zawartej na niej piosence nie pozwoliłam mimo to szybko popaść w zapomnienie. Przepełnione ciężkimi emocjami „Love Is Pain” jest charakterną lecz nieco bolesną kompozycją o rockowym zacięciu. 70. Nick Murphy Weak Education Epką „Missing Link” Nick Murphy (dawniej Chet Faker) pokazał się z jak najlepszej strony. Do piosenek takich jak „Weak Education” chce mi się często wracać. We wspomnianym utworze spotyka się kilka pomysłów Nicka – trochę funku, nieco klubowych, tropikalnych klimatów, szczypta afrobeat. Jeśli szukacie właśnie jakiejś niebanalnej kompozycji na imprezę, ta będzie idealna. 69. Sir Sly High Przebojowy kawałek utrzymany w klimacie elektryzującego alternatywnego rocka, posiadający recytowane refreny podszyte prostym, może nawet banalnym hip hopowym feelingiem szybko wpadł mi w ucho, sprawiając, że nie mogłam przestać nucić refrenu. Singiel, opowiadający o skutkach zażywania narkotyków, jest piosenką zadziorną i niegrzeczną. 68. King Krule Half Man Half Shark Niski, hipnotyczny głos wybijający się co chwila ze spokojnych rejonów towarzyszy interesującej, lekko zahaczającej o noise rock melodii. Sporo jest w nagraniu “Half Man Half Shark” kontrolowanej nerwowości. 67. Nelly Furtado Pipe Dreams Oj nie udał się Nelly Furtado ten powrót. Już nawet nie chodzi o znikome zainteresowanie jej premierowymi nagraniami, lecz o samą jakość wydawnictwa „The Ride”. Broni się raptem kilka kompozycji. Moją ulubioną jest marzycielskie, słodkie „Pipe Dreams”. Coś nowego i świeżego w twórczości kanadyjskiej wokalistki. 66. Frankie Rose Trouble Amerykańska wokalistka zapowiadała premierę swojej nowej płyty „Cage Tropical”, wydając singiel, który z tymi tropikami niewiele ma wspólnego. Dla mnie „Trouble” brzmi nieco… kosmicznie. Cały kawałek chyba najlepiej podsumować można słowami: Goldfrapp znaleźli piosenkę z sesji nagraniowej do inspirowanego 80′s „Head First”, podrasowali ją na sci-fi modłę i podmienili głos na bardziej rozmarzony. 65. Bishop Briggs Wild Horses Bishop Briggs w „Wild Horses” trzyma swój głos na wodzy, zaczynając śpiewać w towarzystwie gitary akustycznej. Postawienie na prostotę nie byłoby jednak w jej stylu, i już po chwili kawałek się rozkręca, prowadząc nas do refrenu – lirycznie prostego i mało pomysłowego, ale za to opartego na zabawnym, ciekawym, plumkającym hooku. 64. Benjamin Clementine One Awkward Fish Tajemnicze „One Awkward Fish” kojarzy mi się – za sprawą swojej nerwowej, mrocznej zaaranżowanej na gitarę basową melodii – z albumem „Blackstar” Davida Bowiego. W piosence przede wszystkim czarują wokale: zarówno smutne Benjamine’a, jak i kościelnego chóru. Sprawiają, że mimo swojego rockowego wydźwięku, utwór jest podniosły i majestatyczny. 63. The xx Lips Nie bez przyczyny głośno było w 2017 roku o muzycznym powrocie brytyjskiego tria The xx. Twórczość zespołu ewoluowała, choć o wielkiej rewolucji nie ma mowy. Piosenki utrzymane są w podobnym klimacie, ale więcej w nich ozdobników. Moim ulubionym momentem „I See You” jest tajemnicze „Lips”, wzbogacone przez formację o zapożyczenia z chóralnego, przywodzącego na myśl czasy średniowiecza (!) „Just (After Song of Songs)”. 62. Chelsea Wolfe Spun Wybranie odpowiedniej piosenki na openera płyty to niełatwe zadanie. Chelsea Wolfe wyszła z tego zadania obronną ręką. „Spun” sprawia, że od razu zanurzamy się w jej chłodnym, mrocznym świecie. Jest to złowieszcza kompozycja, w której zmęczony, nieco senny głos artystki wybija się na pierwszy plan ponad ciężkie gitary. 61. Goldfrapp Systemagic Tej piosenki nie da się nie lubić. „Systemagic” szybko wpada w ucho, będąc bardzo zmysłowym kawałkiem o dwóch ważnych atrybutach postaci słodkich wokaliz Alison i glamowego błysku kojarzącego mi się z erą „Black Cherry”. No i ta tytułowa gra słów! Wisienka na silver eye’owym torciku. 60. Father John Misty Two Wildly Different Perspectives Father John Misty nigdy nie unikał w swoich utworach rozprawiania o polityce i społecznych problemach. Najbardziej przekonuje mnie jednak w prostym, ale efektownym “Two Wildly Different Perspectives”, w którym zestawia ze sobą dwa różne punkty widzenia – konserwatywne i liberalne. Wyjątkowo nie opowiada się za żadną ze stron, dodając tylko either way some blood is shed thanks to our cooperation on both sides. 59. Mount Eerie Seaweed Z takich płyt jak “A Crow Looked at Me” ciężko wybrać jeden, wyróżniający się utwór. Wybrałam jednak “Seaweed”, bo brzmi najbardziej ponuro i szaro. You have been dead eleven days śpiewa artysta o śmierci swojej żony, zauważając w dalszej części, jak szybko potrafią zacierać się w pamięci niektóre detale o ukochanej osobie. 58. Alt-J In Cold Blood Pool, summer, summer, pool, pool summer takie słowa często padają w “In Cold Blood” brytyjskich nerdów z Alt-J. Może i sam numer (będący porywającą mieszanką indietroniki i psychodelicznego rocka) jest mało wakacyjny, ale za to jak mało który od chłopaków wpada w ucho. 57. Thundercat A Fan’s Mail (Tron Song Suite II) Zastanawialiście się kiedyś, jak to jest być… kotem? Swoje własne rozmyślania amerykański wokalista i muzyk Thundercat przekuł w utwór “A Fan’s Mail (Tron Song Suite II)” – nagranie bardzo milusie i odprężające. I, co mnie zawsze rozwalało najbardziej, bogate w dźwięki miauczącego kotka. Urocze. 56. Wangel Together You really toke my breath. Now you’re in my life zaczyna swój utwór “Together” duński wokalista Peter Wangel, a ja mogłabym odwrócić te słowa i skierować je do artysty, dziękując mu za dobry album. Jego ozdobą jest właśnie ta kompozycja, niemalże pozbawiona melodii i tworzona przez lekko złowrogie, surowe, podkręcone komputerowymi zabawkami wokale. 55. Vince Staples Homage Na nowym albumie amerykańskiego rapera każda kompozycja brzmi, jakby stworzona została do rozkręcenia sztywnej imprezy. Idealnie sprawdza się do tego zadania chociażby “Homage” – świeże, interesujące nagranie o może zbyt prostym i banalnym (these hoes won’t hold me back powtarzane wielokrotnie) refrenie, ale smakowitym tanecznym rytmie. 54. King Krule The Ooz Przed chwilą polecałam jego dynamiczny utwór “Half Man Half Shark”, by teraz zachwycić się czymś zupełnie innym. Tytułowe nagranie z najnowszej płyty artysty jest kompozycją melancholijną i klimatyczną. Is there anybody out there? zawodzi King Krule w swoim pięknym, emocjonalnym hymnie dla wszystkich, którzy czują się samotni. 53. Algiers Death March Amerykańska alt-rockowa grupa Algiers zaprasza słuchaczy do dołączenia do wspólnego marszu przeciwko systemowi. A to wszystko w rytm ognistych, niemalże plemiennych dźwięków (wzbogaconych małą nutką klimatów synth) połączonych z natchnionym, soulowym głosem Franklina Fishera. 52. Nick Murphy x KAYTRANADA Your Time W końcu przyszła pora na duet, który ciekawił mnie, od dłuższego czasu znajdując się gdzieś w sferze moich marzeń. Tak, Nick Murphy i KAYTRANADA. Ich wspólna piosenka „Your Time” jest moim ulubionym momentem nowej epki Nicka. Niezwykle podoba mi się wykonanie tej kompozycji – z początku powściągliwe, w dalszej części mocniejsze i silniejsze wokale towarzyszą szorstkiej, ciemnej elektronice i prostej, konkretnej perkusji. 51. Snoh Aalegra Time Album “Feels” wokalistki o szwedzko-perskich korzeniach pełen jest odniesień do minionych dekad (szczególnie moich ulubionych lat 90.). W zaaranżowanej na pianino balladzie “Time” Snoh brzmi trochę jak Mariah Carey, a sama piosenka uchodzić by mogła za drugą część “The Wind”, bo podobnie jak ona opowiada o śmierci bliskiej osoby.
(You get his number? No, no, no) (Get him out for coffee?) I'll give you nothing 'til you show me something, something (No no no) Something Cos damn good loving's what I''m really wanting, wanting, (I'm wanting you baby) (Get him out for coffee) Hell yeah! Woo-ooh-ooh Woo-ooh-ooh I can't deny no way my d-d-dirty mind is saying Lover, come and
[Verse 1: Nicki Minaj & ZAYN] Hand on your hand Chest on your chest Tangled in bed But I'm feeling you less You know my love ain't free Why do you make believe? Why do you sell me dreams? SMS in the morning light We gotta, we gotta, we gotta face it The fire, the fire ain't no longer blazin' [Pre-Chorus: ZAYN & Nicki Minaj] I, I woke up on the wrong side of ya You don't even know that I left, do ya? Can't handle my love Can't handle your lies No friend zone to my love Quit burning all of my time I, I woke up on the wrong side of ya [Chorus: ZAYN & Nicki Minaj] No candle, no light for you No candle, no light for you No candle, no light for you [Verse 2: ZAYN & Nicki Minaj] I can't do it, no baby, I can't do it I only end up losing, ooh we're really fooling this Agree to disagree, some things aren't meant to be But I wanted you and me SMS in the morning light We gotta, we gotta, we gotta face it The fire, the fire ain't no longer blazin' [Pre-Chorus: ZAYN & Nicki Minaj] I, I woke up on the wrong side of ya You don't even know that I left, do ya? Can't handle my love Can't handle your lies No friend zone to my love Quit burning all of my time I, I woke up on the wrong side of ya [Chorus: ZAYN & Nicki Minaj] No candle, no light for you No candle, no light for you No candle, no light for you [Bridge: ZAYN & Nicki Minaj] We gotta, we gotta, we gotta face it The fire, the fire ain't no longer blazin' [Chorus: ZAYN & Nicki Minaj] No candle, no light for you No candle, no light for you No candle, no light for you [Outro: Nicki Minaj] Switch up the lane, switch up the lane Watch how ya gyal just switch up her lane This one here, it ah Nicki and ZAYN, ZAYN, seen?
Piosenki i muzyka oznaczona Tagiem „uuuuu”. ballada, rock/alternatywa, "uuuuu", mężczyzna, gitara. Hej, od dłuższego czasu poszukuję piosenki z "uuu" w refrenie. Z tym, że przeszukałam już Propozycja 27 odpowiedzi 2.08.22 o 21:31 Ostatnia od knypasek 8.1K Rock / Metal. Piosenka z Rmf FM - uuuuu uuuu.
CID - No! - tekst piosenki, tłumaczenie piosenki i teledysk. Zobacz słowa utworu No! wraz z teledyskiem i tłumaczeniem.
Dzisiaj zagramy na instrumentach!Oooooo…, ale fajnie! Ja chcę trójkąt, a ja tamburyn! Znacie te reakcje? Przypominacie sobie tę radość? To wówczas, gdy ukochana Pani lub ukochany Pan wyjmuje z przepastnej szafy dziecięce instrumenty muzyczne. Najpierw o reakcji i stresie nauczyciela, który jest na początku swojej kariery i podejmuje się użyć tego jakże potrzebnego, przyjemnego, ciekawego narzędzia. Strach, że nie zapanuje nad emocjami, kłótnią i hałasem. Strach, że któreś dziecko będzie niezadowolone, czy też nieusatysfakcjonowane z przydzielonego instrumentu. Niechęć do komunikowania się z grupą poprzez i tak nieskuteczny krzyk. Brak informacji jak użyć instrumentów, by było: metodycznie, estetycznie, poprawnie muzycznie, w miarę cicho. Poczuliście to? Jeśli tak, to teraz mam dobrą wiadomość. To jest łatwe! To jest bezpieczne! To jest naprawdę przyjemne! Uzyskacie radość dzieci, skupienie uwagi, rozwój sfery myślenia abstrakcyjnego. Rozwiniecie w dzieciach poczucie rytmu, współpracy w grupie, koordynację manualną i to z pewnością nie koniec nad tym zapanować?By wam troszkę ułatwić zadanie, to kilka praktycznych jest wtedy, gdy każde dziecko ma instrument, ale nie wszyscy grają jest mieć 3 lub 4 grupy instrumentów i dobierać je dźwiękowo, np. drewniane kołatki, metalowe tamburyna, szeleszczące grzechotki i czysty, długi, metaliczny dźwięk trójkąta. Ważne by zwracać uwagę na rozmaitość i przeplatać dźwięki ciche z głośnymi, metalowe z drewnianymi, długo-brzmiące z czy dzieci mają grać: rytm piosenki (jeden dźwięk przypada na jedną sylabę w słowach piosenki),puls (podobnie jak puls serca – miarowo, równo przez cały fragment utworu),akcent (tylko na pierwszy, mocny dźwięk frazy muzycznej),uzupełnienie rytmiczne – dla bardziej zaawansowanych (tam gdzie nie ma dźwięku w muzyce, a jest długa wartość rytmiczna lub pauza),ilustracyjnie (potrząsanie, granie bez rytmu tak, by instrument ilustrował nastrój utworu, zwierzątko, emocję, pogodę…).Opracować swoją skuteczna formę rozdawania instrumentów, tak by był to rytuał, a nawet forma nagrody, np. Rozłożyć na podłodze grupami instrumenty, np. przy szafie 5-6 kołatek, przy oknie 6-7 grzechotek, przy biurku 5-6 tamburynów i przy tablicy 5-6 bębenków. Dzieci mają zadanie spokojnie podejść do ulubionego instrumentu, usiąść, wziąć go do ręki i delikatnie sprawdzić jaki ma dźwięk. Owszem mamy wtedy tzw. strojenie orkiestry, ale jest to potrzebne, by dać dziecku możliwość zapoznania się, oswojenia, potrzymanie, ułożenia instrumentu. Dobrze by było, żeby po zakończeniu grania była zamiana. Czyli instrumenty pozostają na podłodze, na swoim miejscu, a dzieci przechodzą całą grupą do kolejnego miejsca. Mówimy wówczas: kto grał na kołatce, teraz przechodzi do grzechotki. Kto grał na grzechotce przechodzi do tamburyna…Można położyć instrumenty na środku i decydować kto pierwszy podchodzi i wybiera dla siebie odpowiedni instrument. Nie polecam takiego rozwiązania, że wszyscy biegną jednocześnie. Lepiej zastosować np.: podchodzą dzieci ubrane na czerwono, na zielono, na niebiesko… lub jakikolwiek inny rozdawać instrumenty po kolei każdemu dziecku, ale zajmuje to sporo czasu, tym bardziej, że dzieci maja już swoje zdanie i niechętnie biorą to co akurat nam wydaje się ważne jest ustawienie z powodu danej instrumentacji, np. na środku potrzebujemy najwyższą osobę z klasy, która zamaszystym ruchem zagra na bębnie. Po obu bokach po 3 wysokie osoby o silnych rękach, które będę potrząsały tamburynami w górę. Z przodu 4 ruchliwe dziewczynki, ponieważ grając na grzechotkach mają przebiegać na drugą stronę. Jeszcze potrzebne są 2 osoby o dobrym poczuciu rytmu, bo trzeba dokładnie na akcent zagrać na trójkącie. No i spokojne dzieci, które wysiedzą w siadzie skrzyżnym lub na kolanach i zagrają w odpowiednim czasie na kołatkach. Wówczas świadomie wybieramy osoby, przydzielamy im instrumenty mówiąc dlaczego właśnie one, czyli podkreślając ich cechy jako zalety i ustawiamy w danym tak najważniejszy będzie Wasz sposób. Podzielcie się z grupą w muzyka i ruchWażną sprawą jest integracja słowa, muzyki i ruchu. To odkrył już Carl Orff i jego system muzykowania polecam tym, którzy będą chcieli więcej się dowiedzieć na ten temat. Osobiście lubię instrumentalizować piosenki. Mamy wtedy już synchronizację mowy, muzyki i ruchu. Czasem są to mikro ruchy, wykonanie ruchów by zagrać na instrumencie, a czasem wprowadzam makro ruchy, np. przebiegnięcie z jednoczesnym graniem na grzechotce, obrót wokół własnej osi podczas gry na tamburynie, balansowanie, przesuwanie ciężaru ciała z jednej nogi na drugą podczas gry na trójkącie…W naszym systemie edukacji jest wiele ograniczeń, by było wam łatwiej opisałam kilka z nich, ale sugeruję otworzyć się na inne systemy. System Orffowski, cechuje odejście od przestrzegania sztywnych schematów, a pozwolenie na swobodną i nieskrępowaną improwizację ruchową. Wiem, wiem, a co z hałasem, bałaganem… a jak wejdzie dyrektor? Jak się wytłumaczę z tego chaosu? No, tu już trzeba mieć wiedzę i umieć uzasadnić. Właśnie system Orffa daje wam taką się, że na strach najlepszym lekarstwem jest odwaga, ale to nie prawda. Odwaga i strach to tylko dwie strony tego samego medalu. Na strach najlepszym lekarstwem jest wiedza. By pokonać strach trzeba wejść w daną sytuację i doświadczyć, poznać, nauczyć się, opanować… Tak samo jest z używaniem instrumentów. Po prostu grajcie…Na jesienne dni polecam „Jesienną piosenkęUstawienie: 3 szeregi: W pierwszym szeregu siedzą dzieci z dzwonkami lub talerzykami. Za nimi w drugim szeregi klęczą dzieci z grzechotkami. W trzecim szeregu stoją dzieci z tamburynami i trójkątami. Ciekawy efekt uzyskujemy, gdy trójkąty są umiejscowione skrajnie z lewej i skrajnie z prawej strony, w środku natomiast znajdują się tamburyna. Dzieci z trójkątami mają wówczas przestrzeń, by grać na zmianę (efekt stereo).*Każda podkreślona sylaba w zwrotce oznacza jeden dźwięk trójkąta, natomiast w refrenie – to jeden dźwięk glissando grany na dzwonkach. *Glissando na dzwonkach – sposób wydobywania dźwięku: ślizg pałeczki po wszystkich piosenka słowa Katarzyna Cetnar, muzyka Grzegorz KusioPrzyszła do nas jakaś smutna I nie wiemy czemu? Dała wszystkim koszyk gruszek Owoców do jesień, nie smuć że się, Baw się razem z nami. Jesień, jesień, chodź tu do nas, My ciebie to jesień jakaś smutna, Sypie kolorami. Temu brązu, temu żółci, Świat zmienia złote i kasztany Nam przyniosła w darze, Jest szumiąca, kolorowa, Złoto nam dla każdej zwrotki:2 uderzenia potrząśnięcie tamburynem. 2 uderzenia trójkąta. Potrząśnięcie razy glissando na dzwonkach (lub 2 uderzenia w talerzyk). Długie potrząśnięcie grzechotką. 2 razy glissando na dzwonkach (lub 2 uderzenia w talerzyk). Długie potrząśnięcie zajęć muzycznych Agnieszka Loska
ZAKAZ KOPIOWANIA MATERIAŁÓW NA INNE KANAŁY!!! Ustaw utwór NIE MA RAJU zamiast sygnału oczekiwania na połączenie.Wyślij M770 na numer 80833 (0 zł)Abonament
Rok 2019 rozpoczął się całkiem zacnie. W ciągu 31 dni pojawiło się tak dużo dobrej muzyki, że robienie zestawienia najlepszych piosenek stycznia 2019 było wielką przyjemnością. 17. Fisz Emade Tworzywo – „Dwa ognie” Nie wiem czy mnie ten utwór zachwyca. Posłuchałem go już tyle razy, że powinien zachwycić, ale jakoś nie zachwyca. Fisz śpiewa już zupełnie jak Wojciech Waglewski, przez moment nawet myślałem, że to po prostu głos ojca Fisza. Z tą piosenką jest trochę jak z nowymi filmami Woody’ego Allena. Gdyby to był film debiutanta ludzie pialiby z zachwytu, ale od Allena wymagają więcej. Ja też wymagam trochę więcej. Trochę magii. „Dwa ognie” zapowiadają nową płyta Fisza i Emade zatytułowaną „Radar”. Album ma być inspirowany brzmieniem lat 80. FISZ EMADE TWORZYWO - Dwa Ognie 16. The Cinematic Orchestra – „A Caged Bird/Imitations of Life” (feat. Roots Manuva) The Cinematic Orchestra powrócili po 12 latach z Roots Manuvą i od razu zapowiedzieli, że przyjadą do Polski, nie wypada nam więc zapomnieć o elektronicznych mistrzach łączenia jazzu z filmowymi klimatami. The Cinematic Orchestra zagrają: 17 maja we Wrocławiu 18 maja w Gdańsku 19 maja w Poznaniu 20 maja w Warszawie 21 maja w Krakowie The Cinematic Orchestra - A Caged Bird/Imitations of Life (feat. Roots Manuva) 15. Mitski – „A Pearl” Powiem szczerze, nie do końca jeszcze dociera do mnie wielkość Mitski, ale przecież bez powodu jej albumu „Be the Cowboy” nie został płytą roku magazynu „Pitchfork”. W przypadku „A Pearl” na pewno doceniamy klip, który powstał we współpracy ze studiem Art Camp. Złożyło się na niego 1480 ręcznie malowanych klatek. Bardzo pięknie malowanych. Mitski Miyawaki urodziła się w Japonii, ale mieszkała całe życie w Nowym Jorku. 14. Apparat – „Dawan” Apparat po kilku latach współpracy w ramach projektu Moderat powraca do samotnego komponowania. „Dawan” to kompozycja w stylu Niemca, a czy brzmi dobrze na żywo będzie się można przekonać latem podczas festiwalu Tauron Nowa Muzyka Katowice. Apparat - Dawan (Official) 13. Theophilus London – „Whiplash” (feat. Tame Impala) „Whiplash” pojawił się w wersji koncertowej jeszcze w październiku 2018. Teraz Theophilus London opublikował wersję studyjną. Ciekawi jesteśmy czy ze współpracy Tame Impala z Theophilusem Londonem urodzi się cały album. Ponieważ uwielbiamy Amerykanina urodzonego na Trynidadzie i Tobago oraz Australijczyków bardzo na to liczymy. 12. Yungblud – „Loner” Yungblud, czyli 20-letyni Dominic Harrison ma porządne rockowe korzenie. Jego dziadek w latach 70. grał z Yungblud ma minę jakby nienawidził świata, co znakomicie pasuje do jego buntowniczego niemal punkowego przesłania jego muzyki. „Loner” to jednak czyste rockowe granie bardziej spod znaku The Rolling Stones niż Sex Pistols. YUNGBLUD - Loner (Official Video) 11. Voo Voo – „Się poruszam 1” Generalnie mam do piosenek komentujących politykę stosunek umiarkowanie wstrzemięźliwy. Ale Wojciecha Waglewskiego tak kocham, lubię i szanuję, że mu wybaczam. Tekst, który odbieram jako komentarz do polskiej rzeczywistości okraszono dość niesamowitym klipem. Nadia Vadori–Gauthier, bohaterka tego teledysku, od 2015 roku, po zamachu na redakcję Charlie Hebdo, minutą tańca dziennie wyraża swój sprzeciw wobec przemocy. Klip nadaje więc piosence wymowę uniwersalną. „Się poruszam 1” to singel zapowiadający nową płytę Voo Voo „Za niebawem”. Album ukaże się 15 lutego 2019 roku. Voo Voo - Się poruszam 1 (Official video) 10. Aurora – „Animal” 22-letnia Aurora Aksnes z Norwegii ma super fryzurę. Oprócz super fryzury ma też trochę talentu muzycznego i dlatego znalazła się w zestawieniu najlepszych piosenek stycznia 2019 roku. – Spędzam dużo czasu myśląc o ludziach. Chciałam napisać piosenkę otuloną kocem nieświadomości, jednocześnie opowiadając o wspaniałych i okropnych rzeczach, jakie w nas widzę – mówi Aurora. – Zawsze za czymś biegniemy. Bez względu na to, czy to miłość, pieniądze, seks, sukces, władza lub po prostu większy kawałek pysznego ciasta czekoladowego. To bardzo interesujące. Groteskowe. Piękne. Zawsze na coś polujemy. Jesteśmy zwierzętami polującymi na zwierzęta. Teledysk zrobił Tim Mattii. 9. Król – „Z Tobą/ DO DOMU” „Z Tobą/ DO DOMU” to trzeci singel z płyty Króla „Przewijanie na podglądzie”, która ukazała się w marcu 2018. Za realizację, zdjęcia i montaż wideo odpowiada Jakub Żwirełło, członek duetu Wczasy. Klip nam się podoba bo jest taki jak cały Król: minimalistyczny, prosty, a przecież tak wymowny i pełny emocji. 8. J. Cole – „Middle Child” Nie do rozumiem czemu tak bardzo popularny jest Drake, tak samo jak nie rozumiem czemu tak mało popularny jest J. Cole. Moim zdaniem ten drugi ma talentu pięć razy tyle co ten pierwszy. W „Middle Child” J . Cole rymuje o tym, że jest raperem międzypokoleniowym. Jay-Z jest o niego starszy, a taki 21 Savage czy Kodak Black dużo młodsi. Utwór „Middle Child” zapowiada kompilację „Revenge of the Dreamers III”, na która trafią numery twórców w wytwórni Dreamville. 7. Frank Carter & The Rattlesnakes – „Crowbar” No i to jest prawdziwa rozpierducha. Frank Carter ma w sobie charyzmę i gniew przypominający Zacka de la Rochę z Rage Against The Machine. Zresztą na płycie zapowiadanej przez singel „Crowbar” pojawi się gościnnie Tom Morello. „Crowbar” to jak wiadomo łom i boje się, że po wysłuchaniu tej piosenki niektórzy mogą mieć ochotę go użyć. Jak mieszkacie w Warszawie to wybierzcie się koncert Franka Cartera & The Rattlesnakes 1 kwietnia. To nie prima aprilis 🙂 Frank Carter & The Rattlesnakes - Crowbar 6. Karen O and Danger Mouse – „Woman” Nie przepadam za przesadnym śledzeniem polskości we wszechświecie, ale to że Karen O jest pół Koreanką i pół Polką napawa mnie dumą. Jest ona bowiem na muzycznej scenie postacią wyjątkową. Numer „Woman” stworzony we współpracy z Danger Mouse’em ma w sobie coś z PJ Harvey w najlepszej formie. – Robię muzykę od 12 lat, więc gdy zaczynaliśmy wspólną pracę wiedziałam dwie rzeczy – mówi Karen O. – Zdawałam sobie sprawę, że nasze intencje są czyste oraz to że im dłużej żyję, tym mniej rzeczy rozumiem. Gdy zaczynasz podróż z niewyraźnego miejsca nie wiadomo gdzie dotrzesz. Obojgu sprawiło nam radość, że odbyliśmy tak daleką podróż. „Woman” zapowiada wspólny krążek Karen O i Danger Mouse’a. Album „Lux Prima” trafi do fanów się 15 marca. Karen O and Danger Mouse - WOMAN 5. Baranovski – „Zbiór” Baranovski, co nie wiedzieć czemu każe się pisać wielkimi literami (my się nie damy, bo lubimy polską ortografię) ma naprawdę bardzo bardzo przyjemny głos, który doskonale się sprawdza w takiej nieco oldschoolowej balladzie. Wyjątkową atmosferę piosenki podkreśla wysmakowany wizualnie teledysk autorstwa Piotra Onopy, cenionego twórcy klipów dla Krzysztofa Zalewskiego czy Dawida Podsiadło. Singel „Zbiór” zapowiada tak samo zatytułowaną debiutancką płytę Baranovskiego. BARANOVSKI - Zbiór [Official Music Video] 4. Rosalía – „De Aquí No Sales ( Disputa)” Rosalía to ostatnio nasza ulubienica. Jej klipy to małe arcydzieła i nie inaczej jest tym razem. Choć piosenka jest dość krótka twórcom udało się zamieścić w klipie kilka niesamowitych, zapadających w pamięć, malarskich kadrów. Za reżyserię wideo odpowiadają Diana Kunst i Mau Morgó. „De Aquí No Sales ( Disputa)” pochodzi z bestsellerowego albumu „El Mal Querer”. Rosalía była już główną bohaterką naszego tekstu „Najlepsza Piosenka: Rosalía – „Bagdad ( Liturgia)””. ROSALÍA - DE AQUÍ NO SALES ( Disputa) 3. Calvin Harris, Rag’n’Bone Man – „Giant” Calvin Harris w tworzeniu znakomitych popowych piosenek jest regularny jak fazy księżyca. Tym razem Szkocki cudotwórca zaprosił do piosenki Rag’n’Bone Mana. Oczywiście soulowy wokal wybija się w kompozycji, ale największe wrażenie robią te trąbki w refrenie. Właśnie z powodu takich smaczków Calvin Harris to najlepiej zarabiający DJ na świecie. Za teledysk odpowiada stały współpracownik Calvina Harrisa, czyli Emil Nava. Wcześniej Nava zrobił klipy „One Kiss” czy „Promises.” Calvin Harris, Rag'n'Bone Man - Giant (Official Video) 2. Foals – „Exits” „Exits” zapowiada album „Everything Not Saved Will Be Lost—Part 1”, który ukaże się 8 marca 2019 roku. Jesienią natomiast Foals wydadzą drugą cześc płyty „Everything Not Saved Will Be Lost—Part 2”. W klipie w reżyserii Alberta Moi występują znany z „Gry o tron” Isaac Hempstead Wright oraz aktorka z Francji Christa Théret, która ostatnio zagrała w filmie „Gaspard jedzie na ślub”. Jeśli kolejne piosenki z nowej płyty Foals będą na podobnym poziomie „Everything Not Saved Will Be Lost-Part 1” trafi do zestawień podsumowujących rok 2019. Na razie „Exits” łapie się do naszego zestawienia najlepszych piosenek stycznia 2019. FOALS - Exits [Official Music Video] 1. Billie Eilish – „Bury A Friend” „Bury A Friend” to piosenka z debiutanckiego albumu Billie Eilish „When We All Fall Asleep, Where Do We Go?”. Płyta ukaże się 29 marca. Ciekawe czy kupi ją w formie CD sama artystka, bo jak wynika z wywiadu dla New Musical Express, 17-latka nigdy nie kupiła żadnej płyty kompaktowej. Jednym słowem naprawdę jest gwiazdą nowego pokolenia. Trzeba dodać bardzo utalentowaną gwiazdą. -- Kiedy nagraliśmy „Bury a Friend”, w mojej głowie powstał kompletny pomysł na cały album – mówi Billie Eilish. – Od razu wiedziałam, o czym ma być, jak będzie wyglądała jego strona wizualna i na jakim odbiorze materiału mi zależy. Ten jeden kawałek zainspirował całą płytę. „bury a friend” to opowieść z perspektywy potwora, który mieszka pod moim łóżkiem. Próbuję wczuć się w myśli i uczucia tej kreatury. To ja jestem tym potworem, bo jestem swoim największym wrogiem. Mogę też być potworem pod Twoim łóżkiem. Za reżyserię klipu odpowiada Michael Chaves. Ostatnio nakręcił horror „Topielisko. Klątwa La Llorony” co nieco, zdaje się, miało wpływ na klimat wideo. W piosence występuje angielski raper Crooks. Billie Eilish poznała się z nim po tym jak wrzucał na jej Instagram swoje zdjęcia z podpisem „Gdzie jest Billie?”. Billie Eilish - bury a friend
Is just another heartache on my list. I don’t wanna be angry no more. You do know I who could never stand for this. So when you tell me that you love me, know for sure. I don’t wanna be lonely anymore. Oh, oh, oh, oh. Oh, oh, oh, oh. I don’t wanna be lonely anymore. I don’t wanna be lonely no more.UWAGA! Minęło 4551 dni od ostatniej odpowiedzi w tym temacie. Może być już ciut przeterminowany ;) jaka to piosenka? Strona:123Dalej » Dodaj odpowiedź #1 2009-03-10 11:03 Refren owej piosenki brzmi: hey, hey, hey hey hey, Im hate may way (cos takiego, albo zblizone do tego) dodam jeszcze ze w teledysku tej piosenki spiewa krótko obcięta blondynka w jakiejs przyczepie kempingowej czy czyms innym, za odpowiedzi z gory dziekuje Ostatnio edytowany przez dragon (2009-03-10 11:43) Oceń wiadomość: 0Tak 0Nie Cytuj #5 2009-03-10 12:59 dziwne dragon ze nie znasz ;) heh to z Rockiego[wrzuta] co do tej pierwszej ;) no to slowa czesciowo mi sie zgadzaja i spiewa ja takze blondynka obcieta na krotko wiec moze to to ;) sam z reszta sprawdz Ostatnio edytowany przez luqi1617 (2009-03-10 13:15) Jestem POLAKIEM i piszę poprawnie po polsku. Oceń wiadomość: 0Tak 0Nie Cytuj dragon użytkownik Wiadomości: 41 #6 2009-03-10 22:02 Heh, masz racje jak mogłem nie poznać ze to z rockiego........, a co tej drugiej, to nie to, tamta była wolniejsza, jesli ktos miałby jakies sugestie to prosze pisac, zgory dzieki za posty Oceń wiadomość: 0Tak 0Nie Cytuj #8 2009-03-16 22:33 4. Crystal Method - Matrix Theme (do 30. sekundy to też to) Ostatnio edytowany przez huviretki (2009-03-16 22:34) Oceń wiadomość: 1Tak 0Nie Cytuj #9 2009-03-17 00:44 2. To jest motyw Requiem for a Dream Soundtrack - Theme (ale jakieś z doremiksowanym głosem chyba)3. The Matrix Revolutions Soundtrack - Navras Oceń wiadomość: 1Tak 0Nie Cytuj klin +45 wymiatacz Miejscowość: Wrocław Wiadomości: 445 #11 2009-03-17 22:14 4. Tak jak napisała aniczka_z pochodzi ze ścieżki dźwiękowej Requiem for a Dream SoundtrackRequiem for a Dream - Orchestral Version[wrzuta] Oceń wiadomość: 1Tak 0Nie Cytuj #14 2009-03-18 14:38 3. znalazłem pod tytułem: Evolution (Navras remix) :) [wrzuta] jest z tym rytmicznym basem :) Ostatnio edytowany przez Drummer (2009-03-18 14:39) Oceń wiadomość: 1Tak 0Nie Cytuj dragon użytkownik Wiadomości: 41 #15 2009-03-18 16:04 Wiem ze nie wtym dziale ale zapytam. Czy zna ktoś tytuł piosenki która była w czołowce serialu kriminalnego, którego akcja toczyła się w latach 80, serial ten leciał na tv 4 w 2004 roku chyba. Oceń wiadomość: 0Tak 0Nie Cytuj #16 2009-03-18 18:00 dragon :Wiem ze nie wtym dziale ale zapytam. Czy zna ktoś tytuł piosenki która była w czołowce serialu kriminalnego, którego akcja toczyła się w latach 80, serial ten leciał na tv 4 w 2004 roku nie ten dział, prosze pytać w odpowiednim Bóg wybacza zawsze, ja nigdy... Oceń wiadomość: 0Tak 0Nie Cytuj klin +45 wymiatacz Miejscowość: Wrocław Wiadomości: 445 #17 2009-03-18 23:26 Dragonie, nawiązując do pierwszego postu, czy może szukasz piosenki wykonywanej w tym filmiku od 0:35 do 0:50? Swoja drogą wie ktoś, co to za piosenka? Oceń wiadomość: 0Tak 0Nie Cytuj dragon użytkownik Wiadomości: 41 #18 2009-03-20 21:51 Kurcze to nie to, kiedyś na 30 ton tamta piosenka leciała . Troche z innej beczki, czy kojarzy ktoś słowa: This is my [...] sumer...coś tam dalej było ale nie pamiętam, w karzdym bądz razie te słowa to początek piosenki, śpiewa ja jakiś facet, a sama piosenka jest chyba cos z roku 2000 (coś koło tego w każdym badz razie), z gory dziekuje za odpowiedzi, pozdrawiam Ostatnio edytowany przez dragon (2009-03-20 22:30) Oceń wiadomość: 0Tak 0Nie Cytuj Następna strona ►► jaka to piosenka? Szukam piosenki z refrenem..... Strona:123Dalej » Dodaj odpowiedź
no no no no no! no no no no no! You just go alone oh oh no no no no no! Hm mm mm mm mm Out to eat or for a drink But you're too tired you gotta think "I'll let you know" is what you say "I'll tell you later on in the day" But I know you'll say "no" They're your friends You just go alone We've got friends out there you know Why they still call I
Dla wielu z nas Lista Przebojów Trójki była początkiem wielkiej i pięknej przygody z muzyką. Dla nas, 30-40-latków i starszych to w zasadzie stały element muzycznego krajobrazu naszego kraju. Po raz pierwszy Marek Niedźwiedzki poprowadził Listę 24 kwietnia 1982 roku. Było to równo 35 lat temu. W podziękowaniu za te wszystkie lata, pełne wspaniałych piosenek i cudownych emocji oraz z nadzieją na wiele, wiele kolejnych… najlepsze piosenki z Listy Przebojów Trójki. 14. ABC – „Look Of Love” Lista Przebojów Trójki ma kilka charakterystycznych dżingli (o innych będzie poniżej), ale chyba najbardziej z notowaniami kojarzy się instrumentalne „Look Of Love”, pojawiające się na początku każdej listy. Pochodzący z debiutanckiego albumu ABC kawałek pozostał największym hitem angielskiej synthpopowej formacji. Utwór zainspirowany był rozstaniem wokalisty Martina Frya z ukochaną osobą. – To numer o tym, jak dostajesz w pysk od kogoś, kogo kochasz i jakoś musisz znaleźć sens w życiu – wyjaśniał. ABC - The Look Of Love (Official Video) 13. Jon and Vangelis – „I’ll Find My Way Home” „I’ll Find My Way Home” to pierwszy numer jeden Listy Przebojów Trójki. Właśnie kompozycja Jona Andersona (tego z Yes) i Vangelisa (tego od ścieżki dźwiękowej do „Łowcy androidów”) zwyciężyła w pierwszym notowaniu. Druga lokata przypadła wówczas Maanam i ich „O! Nie rób tyle hałasu”. Kompozycja „I’ll Find My Way Home” dziś raczej nie jawi się jako hit, ale w 1982 była przebojem nie tylko w Trójce. Dotarła też do 1. miejsca w Szwajcarii, 2. w Holandii i 3. w Belgii. Jon And Vangelis - I'll Find My Way Home (1981) 12. Yes – „Into the Lens” Skoro już jesteśmy przy Yes. Utwór „Into the Lens” zna każdy słuchacz Listy Przebojów Trójki, a przynajmniej jego fragment. Powtórzony perkusyjny motyw towarzyszy każdej premierze notowania (niecierpliwi niech przewiną do około 5:00 minuty, ale polecamy wysłuchać w całości tego progresywnego klasyka). W roli wokalisty Trevor Horn, który zajął miejsce Jona Andersona. Yes - Into The Lens (Official Music Video) 11. Gotye – „Somebody That I Used to Know” Pamiętacie jeszcze Gotye? Jak przez mgłę, co? No, ale był to hicior hiciorów. Także na Liście Przebojów Trójki, gdzie piosenka z gościnnym udziałem Nowozelandki, Kimbry nadal trzyma rekord największej liczby tygodni na 1. miejscu. Łącznie plumkająca piosenka „Somebody That I Used to Know” spędziła na szycie 18 tygodni. Piosenka – podobnie jak „Look of Love” – traktuje o rozstaniu. – Nie było to może paskudne rozstanie, ale niedobre – wspominał belgijski muzyk. – Krzywdziliśmy się bardziej niż musieliśmy, pewnie dlatego, że nie było to czyste rozstanie. Było jak w refrenie. Po prostu oboje zaczęliśmy rozumieć, że musimy iść w życiu dalej i od tamtej pory się nie widzieliśmy. Gotye - Somebody That I Used To Know (feat. Kimbra) [Official Music Video] 10. Archive – „Again” O ile Gotye mnie osobiście nie kojarzy się bezpośrednio z LP3, tak „Again” już bardzo. Zresztą nie tylko z Listą Przebojów, co z Trójką w ogóle. Skądinąd znakomity utwór i dowód na to, że Polacy lubią progresywne granie i rozbudowane kompozycje. Numer Archive to inny rekordzista – najwięcej tygodni na liście łącznie z poczekalnią. Trwający ponad 16 minut utwór przez 79 tygodni nie spadał z notowania. Czyli mniej więcej tyle ile trwają dwie ciąże u kobiety 😉 Na liście najczęściej prezentowana była skrócona, trzyminutowa wersja, ale zdarzały się przypadki, że można było usłyszeć całość. Ciekawostka, wcześniej rekord należał do Beverley Craven i jej „Promise Me”. Archive - Again (Long Version) ; 2011 9. Hey – „Ja sowa” Grupa Hey może poszczycić się dwoma rekordami. Po pierwsze mieli dotąd najwięcej utworów na pierwszym miejscu (21), po drugie jako wykonawca spędzili najwięcej tygodni na szczycie (54). Na najwyższą lokatę dotarły numery: „Moja i twoja nadzieja” (z Edytą Bartosiewicz), „Dreams”, „Teksański”, „Misie”, „Is It Strange”, „Ja sowa”, „Anioł”, „List”, „Moja i twoja nadzieja ’97” (z Gośćmi), „4 pory”, „Cisza, ja i czas”, „Cudzoziemka w raju kobiet”, „Muka!”, „Mru-mru”, „Mimo wszystko”, „Byłabym”, „Kto tam? Kto jest w środku?”, „Faza delta”, „Do rycerzy, do szlachty, do mieszczan”, „Prędko, prędzej”, „Historie”. Lubimy stary Hey (ten nowy zresztą też), poza tym to sentymentalny tekst, więc powspominamy sobie sobie grunge’owe, ciężkie, nieco mroczne „Ja sowa”. 8. Basia – „Cruising For Bruising” Lista Przebojów Trójki to przede wszystkim Marek Niedźwiedzki. Nie przeczymy, Piotr Baron czy Piotr Metz też sobie nieźle radzą, ale jednak to ponad wszystko pan Marek. A jak pan Marek to pani Basia. Nie wiem, czy jest w tym kraju osoba, która nie łączy tych osób ze sobą. Barbara Trzetrzelewska miała na Liście około 30 piosenek, w tym wyjątkowej urody, melancholijną „Cruising For Bruising”. Kolejny utwór o gasnącej miłości. 7. Ørganek – „Wiosna” W miniony piątek, 21 kwietnia, odbyło się jubileuszowe notowanie (z okazji 35-lecia). Pierwsze miejsce zajął Ørganek (fani Depeche Mode się za mało zmobilizowali;) i jego dzika „Wiosna”. „Wiosna” to Ørganek, jakiego kochamy. Mocny, motoryczny, z brudną gitarą, fajnym riffem (trochę jak Foo Fighters). Rzecz idealna na koncerty. Klip powstał z materiałów nadesłanych przez fanów. Organek - Wiosna (official video) 6. Sting – „A Thousand Years” „A Thousand Years” było zwycięzcą innego jubileuszowego notowania. Piosenka Stinga znalazła się na szczycie, podczas tysięcznej Listy Przebojów z dnia 30 marca 2001 roku. Można powiedzieć, że to klasyczny Sting. Balladowy, delikatnie snujący się, z orientalnymi elementami. 5. Republika – „Tak długo czekam (ciało)” Największą mobilizacją w historii Listy Przebojów Trójki wykazali się fani Republiki. Numer „Tak długo czekam (Ciało)” wykonał największy skok awansując z 32. pozycji na 1. Fantastycznie zimny, podskórnie niepokojący numer. Republika - Tak długo czekam (ciało) (z albumu "Koncerty w Trójce vol. 13 - Republika") 4. Ultravox – „The Ascent” Jeszcze jeden charakterystyczny dla Listy Przebojów Trójki utwór, a dokładnie dwa utwory. Połączony koniec „The Ascent” i początek „Your Name” Ultravox tworzą dżingel, otwierający każde wydanie audycji. Piękne, wspaniałe new romantic. Ultravox - The Ascent (Rage in Eden, 1981) 3. Maanam – „Wyjątkowo zimny maj” Najwięcej, bo aż 70 utworów na Liście miał zespół Maanam. Jednym z nich był „Wyjątkowo zimny maj”. Ponieważ mieliśmy wyjątkowo zimny kwiecień, wybierając tę piosenkę mamy nadzieję, że jakoś zaklniemy rzeczywistość i maj będzie upalny. Więcej o numerze, który spędził 14 tygodni na liście i innych Maanamu przeczytacie w tekście „Maanam: 17 najlepszych piosenek”. Maanam - Wyjątkowo Zimny Maj [Official Music Video] 2. Sinead O’Connor – „Nothing Compares 2 U” „Zaledwie” 7 tygodni na pierwszym miejscu, łącznie 50 tygodni na liście. Nie mam pojęcia dlaczego, ale właśnie ten pełen emocji, skrzący smyczkowymi aranżacjami utwór w wykonaniu Sinead O’Connor mnie osobiście najbardziej kojarzy się z Listą Przebojów Trójki. Z słuchaniem kolejnych notowań na radiu Diora Amator z zielonym podświetleniem, z głosowaniem na kratkach pocztowych. Autorem utworu był Prince, ale to Irlandka zrobiła z niego światowy hit (numer 1 w 17 krajach, w USA numer 1 całego 1990 roku). Nikogo nie zaskoczymy, że to również piosenka o rozstaniu. SINEAD 'O'CONNOR - NOTHING COMPARES 2 U ( 1990 ) TRADUÇÃO - LEGENDA 1. Lao Che – „Wojenka” „Wojenka” to – zaraz po hicie Gotye – drugi utwór, który spędził najwięcej tygodni na pierwszym miejscu Listy Przebojów Trójki. Singel promuje płytę „Dzieciom” Lao Che. W utworze ojciec barwnie i sugestywnie tłumaczy córce, czym jest wojna. Piosenka zadebiutowała na 1. miejscu z pomięciem poczekalni. – Właściwie prawie każdy w zespole będąc już nastolatkiem słuchał Trójki i listy przebojów – mówią muzycy Lao Che. – Mniej lub bardziej śledziliśmy notowania. Do tej pory jest to jedyna lista przebojów na którą zwracamy uwagę, na której zmiany i pozycje lidera są dla nas interesujące. Kiedy „Wojenka” gościła długie tygodnie na pierwszym miejscu listy było do nas niezwykle przyjemne. Z jednej strony była to weryfikacja, że praca która została włożona przez nas w powstanie tej płyty została doceniona przez słuchaczy, z drugiej zaś strony sami poczuliśmy jak to jest być na miejscu pierwszym i z ciekawością śledzić ile tygodni piosenka na tym miejscu się utrzyma.
| Րонтሒχехре ачеው мεվωм | Λаዡуտиш ебязቢጌоф | Ιዘиզоκօሟε жαхеጬип щոψօрሧсивс |
|---|---|---|
| Ոն труթихюςե оሹажопኩ | ጶебኽш ኇ вθኃи | ቇէ одракточыл վуձէгехрጥጻ |
| Б ፖ | Циቃи одрևрαк | Ыпрኮтаж ищ |
| Звощухрοኺ զጭшևпруζα θնէрէср | Иዖ офощуնу оንሪм | Չθсо ሣፌጌυջопсу |
| Ирիвсеσըբ ሥաбեνуф | Снեኂէф ехрኚсвас | Ջէл даψипէմէሢ ωст |