🐈 Czy Samobójcy Mogą Iść Do Nieba

Ta pozycja była prezentem, więc czułam się zobowiązana dać jej szansę, choć sięgałam po nią z dużą dozą niepewności. Obawiałam się ciężkich przemyśleń bohatera, które na długo mnie przytłoczą.

Przesunięty przez: vialink | 2009-07-25, 00:16 malinkaa Pogromca postĂłw Wiek: 35 Doł±czyła: 24 PaĽ 2008 Sk±d: to pytanie ? Wysłany: 2009-02-28, 09:06 Czy samobójcy id? do nieba? Jak my?licie, czy samobójcy id? do nieba? Czy Bóg mo?e skaza? na pot?pienie cz?owieka, który nie mia? ju? si?y dalej ?y?, by? chory psychicznie, w depresji, za?amany, przeros?y go jego w?asne problemy? Co si? dzieje z takimi lud?mi po ?mierci? Ostia VIP Doł±czyła: 02 Lut 2009 Wysłany: 2009-02-28, 09:22 Je?eli osoba by?a chora psychicznie, b?d? zosta?a zmuszona do samobójstwa przez osoby trzecie - to owszem, idzie do Nieba. Ale nie ci, którzy "poddali si?". malinkaa Pogromca postĂłw Wiek: 35 Doł±czyła: 24 PaĽ 2008 Sk±d: to pytanie ? Wysłany: 2009-02-28, 09:25 Ostia, a jak rozró?ni? tych ludzi? Ci, którzy maj? stwierdzon? schizofreni? s? usprawiedliwieni, a ch?opak który nie mia? si?y ?y?, bo np zostawi?a go dziewczyna zostanie skazany? Przecie? w obu przypadkach ludzie s? za?amani psychicznie, nikt nie robi tego dla swojej przyjemno?ci. Dev1l Pogromca postĂłw Doł±czył: 23 Lip 2008 Wysłany: 2009-02-28, 09:27 A co je?li jednak zrobi? Ot, na przekór wszystkim, bo "nie jest ju? potrzebny"? Ostia VIP Doł±czyła: 02 Lut 2009 Wysłany: 2009-02-28, 09:30 Eliara., ale co innego schizofrenia, a co innego do?ek po zerwaniu; nie porównujmy tych dwóch wypadków. Przy schizofrenii cz?owiek cz?sto s?yszy g?osy, które ka?? mu to zrobi? i w ko?cu robi. CirrS napisał/a:Ot, na przekór wszystkim, bo "nie jest ju? potrzebny"? To jest idiot?. Takie "na z?o?? mamie odmro?? sobie uszy". Tylko z powa?niejszymi konsekwencjami. Dev1l Pogromca postĂłw Doł±czył: 23 Lip 2008 Wysłany: 2009-02-28, 09:33 Mam takie samo zdanie co Ty, Ostia. easy Hiper wymiatacz Wiek: 31 Doł±czyła: 02 Lut 2009 Sk±d: pomorze Wysłany: 2009-02-28, 09:54 Tak jak okre?li?a Ostia osoby, które sie podda?y nie pójd? do nieba, bo odrzuci?y najwiekszy dar dany cz?owiekowi przez Boga - ?ycie.. ale nie dotyczy to osób chorych psychicznie, które nie panuj? nad swoimi emocjami, czynami.. W ko?cu nie mo?na skaza? na wieczne pot?pienie cz?owieka, który nie my?li racjonalnie.. Ko?ció? zak?ada, ?e cz?owiek dzia?a? wtedy w stanie niepoczytalno?ci, co usprawiedliwia jego grzech.. _________________be high, fly away.. slow Moderator Wiek: 31 Doł±czyła: 15 Gru 2008 Sk±d: Barcelona Wysłany: 2009-02-28, 10:12 Zak?adaj?c ,?e Bóg istnieje chcia?abym zauwa?y? ,?e sam nas "obdarowa?" woln? wol? tak wiem..i na?o?y? na ni? wiele przykaza? i nakaza? ,a jedno z nich to "wielbienie ?ycia". Moim zdaniem nie ma sensu zastanawia? sie w takiej sytuacji ,kto uzyska rozgrzeszenie w takiej sytuacji , kto nie. Bóg zadecyduje _________________Drugs&hugs. Ostia VIP Doł±czyła: 02 Lut 2009 Wysłany: 2009-02-28, 10:13 slow napisał/a:"wielbienie ?ycia". I w?a?nie z?amanie tego nakazu jest niewybaczalnym grzechem, bo jakby si? tak g??boko zastanowi? i wznie?? ponad dobro materialne, to ?ycie jest najlepszym wydarzeniem, jakie nas spotka?o na tym ?wiecie. Emeklash Hiper wymiatacz delete me Wiek: 32 Doł±czyła: 11 Gru 2008 Sk±d: Kielce Wysłany: 2009-02-28, 10:15 Nam ksi?dz na religii mówi?, ?e jak np kto? zdecyduje si? na samobójstwo no i zrobi krok w tym kierunku, a potem b?dzie ?a?owa? tego czynu, ale ju? nie b?dzie si? da?o go uratowa? [bo powiedzmy podczas skoku z wie?owca nagle mu si? odwidzia?o i chcia?by si? wróci?, ale nie mo?e] to taki cz?owiek mo?e by? zbawiony. Lena_no Pogromca postĂłw .'mama'. ImiÄ™: Lena Wiek: 32 Doł±czyła: 15 PaĽ 2008 Sk±d: Norwegia Wysłany: 2009-02-28, 11:05 Samobójca napewno nie idzie do nieba tak jak zreszt? wi?kszo?? ludzi, tylko wydaje mi si?, ?e trafia do czy?ca. No i warto zaznaczy?, ?e samobójstwo to grzech ci??ki. 11:35 52cm 3625g  Mizantrop VIP Pstrykacz-amator Wiek: 32 Doł±czył: 22 Lut 2009 Wysłany: 2009-02-28, 11:13 hm...a jak to rozumie? bo nam ks. powiedzia?, ?e przechodzenie na czerwonym ?wietle czy te? tam gdzie nie wolno i uderzy samochód, osoba zginie na miejscu to jest to traktowane jako samobójstwo. No nie idzie tu ani tu ew. do piachu idzie lub do urny jak zostanie spalony. _________________"Z rado?ci? witaj powa?ne, trudne i skomplikowane problemy. To w nich kryj? si? najwi?ksze mo?liwo?ci" - Ralph Marston ,,Mo?e nie najwa?niejsze jest chcie? i?? z kim? do ?ó?ka, ale chcie? wsta? nast?pnego dnia rano i zrobi? sobie nawzajem herbat?.” -Janusz Leon Wi?niewski Lena_no Pogromca postĂłw .'mama'. ImiÄ™: Lena Wiek: 32 Doł±czyła: 15 PaĽ 2008 Sk±d: Norwegia Wysłany: 2009-02-28, 11:15 no trudno powiedzie?, bo w sumie taka osoba nie planowa?a samobójstwa ani nie mia?a na celu si? zabi? chocia? przechodz?c przez pasy na czerwonym ?wietle mamy ryzyko, ?e dojdzie do nieszcz??liwego wypadku... 11:35 52cm 3625g  agaciszon502 Mega wymiatacz Wspomnienia...<3 ImiÄ™: Kasia Doł±czyła: 20 Sty 2009 Wysłany: 2009-02-28, 11:35 Mówi si?, ?e Bóg daje i zabiera, a ?mier? sambójcza to grzech. Ale osoby chore psychicznie(cho?by schizofrenia) mog? trafi? do nieba. Ale cz?owiek, który pope?nia sambójstwo, bo ma "do?a" to ju? chyba nie. Bo przecie? ka?dy z nas ma ci?zkie dni, kiedy wydaje si?, ?e ?mier? to jedyne wyj?cie, ale staramy si? nie poddawa? i ?y? dalej. Osoby chore s? wed?ug mnie usprawiedliwione. Takie jest moje skromne zdanie:) _________________W ?yciu wszytko ma swój zmierzch. Tylko noc ko?czy si? ?witem. ["Zmierzch"] margola Pogromca postĂłw Wiek: 44 Doł±czyła: 27 Sty 2009 Wysłany: 2009-02-28, 11:40 Eliara. napisał/a:Jak my?licie, czy samobójcy id? do nieba? Je?li takie istnieje to by? mo?e. Je?li kto? próbuje sie zabi? to trzeba mu pomóc bo jest chory na mózg a nie go pot?pia?. A je?li mu sie uda, zak?adaj?c ?e niebo jest, to tam te? powinni mu pomóc. _________________Wlecze za sob? morze niby zbrodni? ciemn?. Cichy, spogl?da na mnie w rozpaczy. Mieszkam tutaj.
ponosili wiele klęsk narodowych, co prowadziło ich do frustracji i depresji, a także do samobójstwa. Nawet w wierzeniach ludowych samobójstwo nie jest napiętnowane. Zgodnie ze starowęgierską tradycją duch samobójcy po śmierci nie trafia do piekła, lecz do czyśćca, gdzie przebywa do czasu, gdy zastąpi go dusza kolejnego samobójcy.

Wasza Świątobliwość, czy mój dziadek, który nie jest katolikiem, ale jest człowiekiem, który nie chce czynić nic złego, pójdzie po śmierci do nieba? Innymi słowy, jeśli ktoś nigdy nie czyni pokuty, jak wielki grzech musi popełnić, żeby pójść do piekła? Niech Cię Bóg błogosławi, Ivan, 13 lat, Chiny Drogi Ivanie, Jezus ogromnie nas kocha i chce, żebyśmy poszli do nieba. Wolą Boga jest, żeby wszyscy ludzie zostali zbawieni. Jezus towarzyszy nam do ostatnich chwil naszego życia, abyśmy mogli być z Nim zawsze. A pozory mogą nas mylić. Niektórzy myślą na przykład, że jeśli nie wypełnia się co do joty wszystkich nakazów Kościoła, automatycznie idzie się do piekła. A tak naprawdę Jezus jest obok nas przez całe nasze życie, aż do ostatniej chwili!, aby nas zbawić. Kiedyś pewna kobieta przyszła do świętego kapłana, który nazywał się Jan Maria Vianney. Był on proboszczem w Ars we Francji. Kobieta zaczęła płakać, ponieważ jej mąż popełnił samobójstwo, skacząc z mostu. Była zrozpaczona, sądziła bowiem, że jej mąż trafił do piekła. Jednak ksiądz Vianney powiedział do niej: "Między mostem a rzeką jest jeszcze Boże miłosierdzie". Papież Franciszek Fragment pochodzi z książki: "Dzieci piszą listy, papież Franciszek odpowiada" Tworzymy dla Ciebie Tu możesz nas wesprzeć.

Kiedy umrę, chcę iść do nieba. Świadectwa osób, które miały doświadczenie z pogranicza śmierci dostępny już od 25,94 zł Religia Ujazd Porównaj oferty w najbliższych sklepach, wyznacz trasę. Sprawdź opinie lub godziny otwarcia sklepu, CeneoLokalnie.pl

Najlepsza odpowiedź Lacrymosa odpowiedział(a) o 13:27: Nie. " Kto nie nosi swego Krzyża , a idzie za mną, nie jest mnie godzien" Osoba która się poddaje i odbiera sobie życie nie jest godna dostać sie do Królestwa Bożego Odpowiedzi blocked odpowiedział(a) o 13:16 blocked odpowiedział(a) o 13:16 nie mam pojecia.. ale sie nie chcesz zabic, co nie? muachxD odpowiedział(a) o 13:16 Uważam że samobójca idzie do innego świata.. karlik12 odpowiedział(a) o 13:17 KinguSS odpowiedział(a) o 13:17 To zależy jak prowadził się w Życiu i czy miał powód do Samobójstwa. Bóg jest to Boga powinniśmy się o to spytać. co to jest niebo? Przed samobójczą śmiercią dowiedz się trochę więcej o religii, dziecko. Ouji odpowiedział(a) o 13:18 Huh...Trudne pytanie Niby nie, bo odebrał sobie coś czego sam nie stworzył Jednak jeżeli bóg nas tak bardzo kocha to odpuści taki grzech i pozwoli na wstąpienie do nieba. Ja osobiście coraz mniej wierzę w boga, ale taka moja teoria. Tak...ale nie zabijaj się! : P To zależy jak się prowadził w życiu... Człowiek w niebie jest rozliczany z całego życia blocked odpowiedział(a) o 13:21 blocked odpowiedział(a) o 13:23 blocked odpowiedział(a) o 13:23 Jak cię czyściec przepuści... Tego nikt nie wie, bo ostatnio na religiii ktoś się o to zapytał i pani powiedziała, że nie chcę osądzać, bo my tego nie wiemy. Tylko powiedziała, że ludzie, którzy był chorzy psychicznie to raczej idą do nieba. A ci inni to nikt nie ma o tym pojęcia. Nie...jeśli planowałaś się zabić to odradzam to głupi pomysł ;P Jeżeli jesteś osobą wierzącą to na pewno NIE. Zgodnie z religią tylko Bóg daje życie i tylko On może człowiekowi je odebrać. Kto zabija siebie samego, to grzeszy przeciw Bogu. Samobójstwo to grzech śmiertelny. Zawsze jest szansa, że Boga nie ma. Jednak czy warto popełniać samobójstwo z jakiegoś błahego powodu? Tak, właśnie błahego. Ponieważ teraz ten powód zapewne jest dla Ciebie czymś okropnym, jednak z upływem czasu zmienisz zdanie. Czy warto przestać cieszyć się z życia? Dla kogo? Czy jest coś wspanialszego niż radość z tego, co można osiągnąć, tego, co jeszcze przed nami? A przed nami przecież całe życie, pełne przygód, radości, szczęścia. Oczywiście też są i chwilowe załamania, brak chęci do wszystkiego i ogólne rozbicie. Jednak w ten sposób człowiek uczy się żyć i staje się mocniejszy. Wierzę, że po każdym niepowodzeniu przychodzi ta dobra chwila i dla tych chwil warto żyć. :) Pozdrawiam Prometeusz Jeśli samobójca jest w pełni świadomy swojej decyzji to prawdopodobnie pójdzie dopiekła, a jeżeli żałuję to możliwe że jeszcze do czyścca nie wiem.. jest przykazanie "Nie zabijaj" oczywiście że nie.! jeśli masz myśli samobójcze powstrzymaj sie .! blocked odpowiedział(a) o 13:40 Jestem takiego samego zdania jw. Uważasz, że ktoś się myli? lub

Piotr się zadumał. - Dobra Adolf idę się spytać szefa. - Jezu, Jezu. - Hitler chce wejść do nieba. - No Piotrze, przecież takich jak on my nie wpuszczamy, to najgorszy zbrodniarz, morderca itd! - Ale Jezu słuchaj, Hitler obiecał, że jak go wpuścimy to da nam wszystkim tutaj w niebie po żelaznym krzyżu! - Hmm - pomyślał chwilę
zapytał(a) o 20:47 Kiedy popełnie samobójstwo, to mogę trafić do Nieba? (religia chrześcijańska)No, bo ja już nie wytrzymuje, planuję rzucić się pod pociąg, koleżanka będzie mnie wspierać, będzie przy mnie, już jesteśmy umówione na sobotę, jeszcze nie wiem dokładnie na którą godzinę (jutro w szkole się z nią dokładnie umówię), ale pewnie jakoś z rana, bo chcę mieć, to już jak najszybciej z w internecie, że samobójca będzie potępiony, a na innej stronie było, że można zostać zbawionym przez Boga więc już sama nie koleżanka pocieszyła mnie, że ja napewno trafie do Nieba, bo byłam za dobra, żeby trafić do wiadomo ona tego nie wie, tak jak wy, więc tylko napiszcie WŁASNE SWOJE typu:"Trafisz pewnie na cmentarz..","Czemu chcesz się zabić?", "Nie zabijaj się!", "Jesteś głupia ... Wiesz jak, to będzie bolało?" i tego typu usuwam, a zresztą i tak, to zrobię tylko chcę wiedzieć jaki los mnie czeka po dla mnie bardzo ważne!Mogę się nawet modlić dzisiaj całą noc, a jutro po południu, wieczorem, znowu całą noc,a w sobotę, aż do popełnienia proszę o odpowiedzi, z góry dziękuję bardzo za pomoc. Odpowiedzi Asiax33 odpowiedział(a) o 20:56 twoja "przyjaciółka" chcę cie wspierać to za przeproszeniem jest idiotką a nie powinna cie przed tym chronić,a nie pomagać ;/ zabijaj się,bo najcenniejszy dar to właśnie te życie,i trzeba je wykorzystać do jest trudno,ale trzeba się z tym sobie,co poczują twoi najbliżsi,twoja rodzina...o nich pewnie nie myślałaś co nie ?4."To dla mnie bardzo ważne!Mogę się nawet modlić dzisiaj całą noc, a jutro po południu, wieczorem, znowu całą noc,a w sobotę, aż do popełnienia samobójstwa." ty myślisz,że jak pomodlisz się kilka razy to wszystko będzie ok? to jesteś chyba bardzo się jak jakieś durne dziecko... blocked odpowiedział(a) o 20:53 Powiem tak jeśli chciałabys sie na prawdę zabić to byś nie martwiła sie czy pójdziesz do nieba czy do piekła . Po drugie samobójcy nigdy nikomu raczej nie mówią ,że chca sie zabić (chodzi o ludzi z realu ) A po trzecie to rób co chcesz znam ten ból gdzy chcesz sie zabić . I jeszcze pójdziesz do niebo jeśli byłaś życzliwa miła pracowita a do piekła jeśli robiłaś wszystko co najgorsze . A juz tak na sam koniec to powiem ,że pójdziesz (raczej) do piekła bo Bóg to może odebrac tak ,,że nie szanujesz tego co ci dał ZYCIA blocked odpowiedział(a) o 21:23 Nie chcę nic mówić, ale masz 12 lat, nawet nie zasmakowałaś życia. Wiesz ile rzeczy cię ominie? Ty sobie nawet tego nie wyobrażasz. Chociaż może powiedz jakie to ty masz wielkie problemy, że chcesz się zabić! A propo "przyjaciółki" - serio, osoba która chce żebyś umarła raczej nie jest twoją przyjaciółką! Tygrysh odpowiedział(a) o 20:49 Przepraszam, ale jesteś masz się już zabijać, to nie bierz ze sobą nikogo. Dziewczyna będzie miała schizy i pewnie psychiatrę na karku do końca zdaniem samobójcy nie trafiają do piekła. Ale to tylko moje zdanie. Konan357 odpowiedział(a) o 20:51 Jak dla mnie z wszystkim można sobie poradzić ale trafisz do piekła bo sambobójstwo to zwycięstwo szatana i nie po to Bóg tworzył ludzi żeby się zabjali. Zresztą nie chce cię dobijać ale pomyśl co poczują rodzice kiedy zobaczą Cię martwą oni wychowwali Cię i kochają! Nie wybaczyli by sobie tego że popełniłaś samobójstwo ! Zasatnó się nad tym blocked odpowiedział(a) o 21:27 Nie możemy być tego pewni, zadecyduje o tym Bóg, jeżeli istnieje. Kościół katolicki przez wiele wieków odrzucał możliwość zbawienia wobec samobójców, ale ostatnimi czasy zmienił swoje stanowisko uzasadniając to tym, iż samobójca nie może być poczytalny i zdrowy psychicznie w takim stopniu jak przciętny człowiek. Jeśli chodzi o moje osobiste zdanie, to uważam, że samobójstwo to ciężki grzech, ale nie cięższy niż morderstwo, a samobójca może trafić do raju (jeżeli tylko istnieje takie miejsce). Ale, jak wspomniałam na początku, zależy to od samego Boga. Jeśli jest Bogiem jakiego znam - wybaczy Ci, ale będzie Chcesz to zrobić swojej rodzinie? Jeżeli potrzebujesz pomocy, chętnie mogę z Tobą pogadać. Życie nigdy nie jest aż tak złe, żeby nie dało się nic z nim zrobić. Jest jak glina, z której możesz ulepić co Ci się żywnie podoba. Jeżeli upadła i się zabrudziła, to należy ją oczyścić. blocked odpowiedział(a) o 00:19 Kiedy ktoś popełnia samobójstwo, popełnia grzech ciężki - śmiertelny, a więc sam skazuje się na karę potępienia. Ale w wielu przypadkach samobójcami są osoby chore psychicznie, także nie popełniają grzechu, ponieważ nie robią tego świadomie i dobrowolnie. Wniosek: jeśli jesteś chora psychicznie, to masz szansę na niebo, a jeśli nie, to piekło. blocked odpowiedział(a) o 18:12 To ma być koleżanka?Która nie potrafi namówić cię na to żebyś nie popełniała już masz sie zabić to jej nie bierz! ona może byc oskarżona. że wiedziala i nikomu nie powiedziała, potem będzie mieć wyrzuty sumienia, skonczy u psychiatry blocked odpowiedział(a) o 22:18 Nie chcę Cię straszyć,ale gdy sama się zabijesz pójdziesz do piekła. Nie rób tego! Amithi odpowiedział(a) o 13:36 Samobójca zostaje na ziemi jako kara. Błąka się po niej. nie ważne jak ci życie daje po dupie musisz żyć dalej i nie poddawać się życie jest testem który każdy musi przejść za samobójstwo pójdziesz do piekła ale wytrwaj wytrwaj do śmierci naturalnej bądz dobrym człowiekiem a będzie ci dane zaznać wiecznego zbawienia blocked odpowiedział(a) o 22:41 nie popelniaj samobojstwa.. jak nie chcesz zyc z jakiegos powodu .. to nie odrazu samobojstwo. Potnij sie to ci ulży... mi pomoglo :) Lepiej tego nie rób od razu poczekaj,potnij się (ale nie do śmierci) to pomoże A jak już idzie z tobą kol niech ona też to zrobi inaczej cię będzie miała na sumieniu wg mnie Pomijając tę część, że to co robisz jest zwyczajnie nielogiczne - samobójcy raczej nie trafiają do Nieba. To tak jakby zaprzeczenie tego, że Bóg ma władzę nad naszym życiem i śmiercią. Przemyśl to jeszcze ;) Zenobia odpowiedział(a) o 00:01 [LINK]KKKSamobójstwo2280 Każdy jest odpowiedzialny przed Bogiem za swoje życie, które od Niego otrzymał. Bóg pozostaje najwyższym Panem życia. Jesteśmy obowiązani przyjąć je z wdzięcznością i chronić je ze względu na Jego cześć i dla zbawienia naszych dusz. Jesteśmy zarządcami, a nie właścicielami życia, które Bóg nam powierzył. Nie rozporządzamy Samobójstwo zaprzecza naturalnemu dążeniu istoty ludzkiej do zachowania i przedłużenia swojego życia. Pozostaje ono w głębokiej sprzeczności z należytą miłością siebie. Jest także zniewagą miłości bliźniego, ponieważ w sposób nieuzasadniony zrywa więzy solidarności ze społecznością rodzinną, narodową i ludzką, wobec których mamy zobowiązania. Samobójstwo sprzeciwia się miłości Boga Samobójstwo popełnione z zamiarem dania "przykładu", zwłaszcza ludziom młodym, nabiera dodatkowo ciężaru zgorszenia. Dobrowolne współdziałanie w samobójstwie jest sprzeczne z prawem moralnym. Ciężkie zaburzenia psychiczne, strach lub poważna obawa przed próbą, cierpieniem lub torturami mogą zmniejszyć odpowiedzialność Nie powinno się tracić nadziei dotyczącej wiecznego zbawienia osób, które odebrały sobie życie. Bóg, w sobie wiadomy sposób, może dać im możliwość zbawiennego żalu. Kościół modli się za ludzi, którzy odebrali sobie życie. Defacto. odpowiedział(a) o 00:40 Raczej nie, ponieważ według Kościoła i jego wartościom, samobójstwo to odebranie sobie życia, które zostało Tobie darowane od Boga, a więc jest to grzech ciężki. NIETRAFISZ DO NIEBA TY;LKO DO PIEKLA BO TO GRZECH JAK BYS SAMAS UMARLA TO DO NIEBA A JAK SAMOBJSTFO TO DO PIEKLA Myślę , że mogę Ci pomóc o ile jeszcze żyjesz :D Mam nadzieje, że tak. Samobójstwo, dobrowolne okaleczanie się jest grzechem ciężkim tyle, że z samo okaleczenia możesz się wyspowiadać a z samobójstwa nie. Samobójstwo, można porównać do morderstwa tyle, że morderstwo Bóg może Ci je wybaczyć on jest nieskończenie miłosierny. Jednak z samobójstwa nie będziesz się mogła wyspowiadać. Moim zdaniem, jeśli się zabijesz trafisz do czyśca gdzie będziesz odbywała kare za popełnione w swoim życiu winy. Jedna nie jestem tego pewien. O ty zadecyduje sam Bóg na sądzie ostatecznym. Ale nw czy samobójstwo to dobry pomysł. Samobójcy to zazwyczaj tchórze, którzy boją się sprostać życiu. A pamiętaj żę każdą przeszkodę w życiu trzeba pokonać i przyjmować jako dar od Boga. Nie polecam samobójstwa. A może ten zły okres przemine i nadejdzie dobry czas. blocked odpowiedział(a) o 20:10 Jak chcesz trafić do nieba? To bóg dał ci życie a jeśli będziesz słuchała tej twojej przyjaciółki to uwierzysz jeszcze w milion fałszywych rzeczy! Może życie jest czasami zdradliwe ale nie tylko ty masz problemy,Jeśli wszyscy popełniali by samobójstwo dlatego ,że życie się im nie układa to nie było by ani jednego na tym świecie! NIE WIEM CZY JESZCZE ŻYJESZ CZY NIE ALE POMODLĘ SIĘ ZA CIEBIE [*] Wież co zadzwoń na tel zaufania . JA musze sie zabić własnie to planuje ale no...Ciesz sie zyciem Jeśli jescze żyjesz to powiem że, nigdzie nie trafisz, niebo ani piekło nie istnieje, nikt nie może wiedzieć co się stanie po zgonie. Samobójca może iść do nieba jeśli pożałuje swej decyzji, czyli na przykład jakby ktoś skakał z mostu i już by leciał i w tym momencie zrozumiałby jakie głupstwo popełnił i przeprosił Boga to wtedy miałby szanse, tak mnie przynajmniej uczyli. Ale to zależy jeszcze od uczynków wcześniejszych. Ja nie będę Cię osądzać, bo od tego jest Bóg, a i tak byś mnie nie posłuchała. Mam tylko prośbę, zastanów się, dobrze? Bo według mnie samobójstwo to pójście na łatwiznę, rozumiem oczywiście, ze ktoś może mieć mega depresję, ale nie wyobrażam sobie, żeby ktoś kto NAPRAWDĘ wierzy i ufa Bogu, targnął się na własne życie. Nikt przecież nie powiedział, że życie jest łatwe, sam Jezus musiał cierpieć, więc dlaczego nas miałoby to nie ominąć? A poza tym jeśli ktoś, jak mówiłam, naprawdę ufa Bogu to wie, że zsyła on cierpienie w jakimś celu. Z perspektywy czasu okazuje się, ze nie ma tego złego, co by na obre nie wyszło. Po każdej burzy wschodzi słońce. Zastanów się nad tym, blocked odpowiedział(a) o 21:17 Nie, nie możesz, chyba że w ostatnim momencie się nawrócisz i będziesz tego żałowac ale to i tak wie tylko Bóg. blocked odpowiedział(a) o 20:26 Nie, przestaniesz istnieć. Uważasz, że znasz lepszą odpowiedź? lub Oboje zrozumieją, że tylko dzięki wzajemnemu wsparciu i odwadze uda im się przetrwać w nowym miejscu i pokonać nieziemskie przeciwności losu. opis festiwalowy. Opisy filmu Nawet myszy idą do nieba (2021) - Wrogowie, mysz i lis trafiają do zwierzęcego nieba. Nie ma tam naturalnych instynktów, więc zostają najlepszymi przyjaciółmi Strona 1 z 1 [ Posty: 10 ] czy samobójcy mogą iść do Nieba? Autor Wiadomość Dołączył(a): Pt sty 05, 2007 18:28Posty: 1 czy samobójcy mogą iść do Nieba? nurtuje mnie pytanie czy samobójcy mogą iść do Nieba? skracają oni swoje ziemskie męki,ale czy przez to mają zakazany wstęp do Królestwa Niebieskiego? Pt sty 05, 2007 19:35 zielona_mrowka Dołączył(a): Pt maja 16, 2003 21:19Posty: 5389 O nikim nie możemy powiedzieć ze do Nieba nie trafi, bo zbawienie nie jest konsekwencją ludzkich działań i jego siły, a jest wolą Pana Boga. To Bogu powierzamy również samobójców wierząc w Jego nieskończone miłosierdziePozdrawiam _________________Nie nam, Panie, nie nam, lecz Twemu imieniu daj chwałę za łaskę i wierność Twoją...Użytkownik rzadko obecny na forum. Pt sty 05, 2007 19:39 filippiarz Dołączył(a): Pn maja 29, 2006 12:06Posty: 4608 _ev_, użyj wyszukiwarki, jest tu trochę o tym napisane. Ogólnie prawie każdy samobójca nie jest w stanie pełnej poczytalności popełniając samobójstwo, więc nie można powiedzieć, że czyni to z rozmysłem na złość Bogu... Z drugiej strony taki św. Kolbe który oddając życie za drugiego człowieka popełnił de facto samobójstwo, też chyba nie ma zamkniętej drogi do nieba, prawda? _________________"Diabolus enim et alii daemones a Deo quidem natura creati sunt boni, sed ipsi per se facti sunt mali""Inter faeces et urinam nascimur". Pt sty 05, 2007 20:25 kaczoredward Dołączył(a): Wt sty 02, 2007 12:03Posty: 41 filippiarz napisał(a):_ev_, użyj wyszukiwarki, jest tu trochę o tym prawie każdy samobójca nie jest w stanie pełnej poczytalności popełniając samobójstwo, więc nie można powiedzieć, że czyni to z rozmysłem na złość Bogu...Z drugiej strony taki św. Kolbe który oddając życie za drugiego człowieka popełnił de facto samobójstwo, też chyba nie ma zamkniętej drogi do nieba, prawda? To coś całkowicie nowego, bo ja całe życie od księży, zakonnic, i wszelakiej maści katolików słyszałem że samobójcy kończą w piekle Pt sty 05, 2007 20:28 Anonim (konto usunięte) No i dobrze słyszałeś. Bo samobójstwo jest dobrowolnym wybraniem się do piekła. Bóg jednak może zbawić każdego, ale nie należy przesadzać z wiarą w to. Dlatego lepiej założyć, że wszyscy samobójcy kończą w piekle. Nadzieja nadzieją, ale zawsze się boję, jak słyszę te słowa o powierzaniu samobójców opatrzności, że ktoś kto to usłyszy się powiesi "z nadzieją" i "powierzając się opatrzności". Pt sty 05, 2007 20:38 Anonim (konto usunięte) Re: czy samobójcy mogą iść do Nieba? _ev_ napisał(a):nurtuje mnie pytanie czy samobójcy mogą iść do Nieba? skracają oni swoje ziemskie męki,ale czy przez to mają zakazany wstęp do Królestwa Niebieskiego? Mam nadzieje ze samobojcy nie sa wykresleni z nieba. Czemu tak pisze. Poniewaz jestem "dolowcem" i czesto miewam mysli samobojcze. Czesto juz rozmyslalem jak to zrobic. Wydaje mi sie ze Bog moglby by ten akt czlowiekowi wybaczyc. To wszystko zalezy od intencji i rozumu czlowieka w danym momencie. Pt sty 05, 2007 20:40 Mieszek Dołączył(a): Wt lut 22, 2005 23:45Posty: 3638 filiparzu a gdyby tak ktos kto wie o tym, że jak powie prawde to : zginą niewinne osoby zgina inne osoby winne sam zginie... po czym jeszcze w wyniku zdarzeń zginie niedoszły jeszcze morderca czy wolno w takim momencie milczec? myslę, ze nie jest jedno ale jeśli wiadomo, że to co powie się wszyscy wiedza.... można milczeć i tak wielu chrześcijan w milczeniu szło na smierć wielu tez widzac, że moga cos powiedzieć i ocalic życie komus dajac siebie na przód na falę uderzenia - falę zagłady i smierci mówiło i takim był np ojciec Kolbe i chwała mu za to i cieszę się, ze tacy ludzie w Polsce się wychowywali kiedys _________________Niech żyje cywilizacja łacińska !!! więc śpiewaj duszo ma... BÓG JEST MIŁOŚCIĄ... Pt sty 05, 2007 21:00 Anonim (konto usunięte) Re: czy samobójcy mogą iść do Nieba? Samotnik napisał(a):Mam nadzieje ze samobojcy nie sa wykresleni z tak pisze. Poniewaz jestem "dolowcem" i czesto miewam mysli samobojcze. Czesto juz rozmyslalem jak to mi sie ze Bog moglby by ten akt czlowiekowi wszystko zalezy od intencji i rozumu czlowieka w danym momencie. Niech Cię Bóg przed takimi rozmwyślaniami broni. Prosto spod żyletki czy ze stryczka trafisz do piekła i nie będziesz miał żadnej możliwości obrony, bo sam świadomie i dobrowolnie wybierzesz tam drogę. Jeśli zaś będziesz liczyć na miłosierdzie Boże w chwili samobójstwa, to dopuścisz się jeszcze bluźnierstwa przeciw Duchowi Świętemu. So sty 06, 2007 8:25 filippiarz Dołączył(a): Pn maja 29, 2006 12:06Posty: 4608 Przytaczam to co wyczytałem, więcej jest tutaj: _________________"Diabolus enim et alii daemones a Deo quidem natura creati sunt boni, sed ipsi per se facti sunt mali""Inter faeces et urinam nascimur". So sty 06, 2007 10:36 Anonim (konto usunięte) W skrócie- samobójstwo jest grzechem ciężkim, jednak nikt z nas nie wie, czy samobójca przed śmiercią nie wzbudził żalu doskonałego. Kto jest w niebie, a kto nie, w tym przypadku wie tylko Bóg i Jemu zostawmy osądy. Dzięki za linka, filippiarz. So sty 06, 2007 11:06 Wyświetl posty nie starsze niż: Sortuj wg Strona 1 z 1 [ Posty: 10 ] Nie możesz rozpoczynać nowych wątkówNie możesz odpowiadać w wątkachNie możesz edytować swoich postówNie możesz usuwać swoich postówNie możesz dodawać załączników
Myślę, że o tym, czy samobójcy urządzić pogrzeb katolicki, czy nie, decyduje w dużej mierze to, jakie życie prowadził. Jeżeli był dobrym człowiekiem, nie stronił od Kościoła, dobrze wychował dzieci – moim zdaniem powinien mieć katolicki pogrzeb. Zostawmy osąd Panu Bogu, bo widać, że człowiek taki z Bogiem się liczył.

zapytał(a) o 17:10 Czy samobójcy mogą iść do Nieba? Samobójstwo nie jest grzechem niewybaczalnym, ponieważ nie występuje w grzechach przeciwko Duchowi Świętemu, a grzechy przeciwko Duchowi są ponoć niewybaczalne i prowadzą do wiecznego potępienia w Piekle. Jeżeli człowiek popełnił grzech niewybaczalny (przeciw Duchowi) i to w pełnej świadomości, a potem popełnił samobójstwo, to trafi do Piekła. Dlaczego? Nie dlatego, że się zabił, ale dlatego, że sprzeciwił się Duchowi. A jeśli, np. Satanista albo człowiek, który sprzedał swoją duszę diabłu i popełni samobójstwo, to też trafi do Piekła, ale nie z powodu samobójstwa tylko dlatego, że był Satanistą/sprzedał duszę. I tak dalej. Oczywiście wiem co będziecie pisać. Będziecie pisać o V przykazaniu Bożym, które brzmi "Nie zabijaj.". Zanim zaczniecie się ze mną kłócić, to najpierw zastanówmy się co oznacza te przykazanie, ok? Psychologia poszła do przodu. Wykryto, że większość samobójców gdy się zabijała chorowała psychicznie (np. depresja) i była osobą niepoczytalną w danym momencie, to znaczy, że do końca nie wiedziała co robi (była nieświadoma swojego czynu). Grzech aby był grzechem musi być w pełni świadomy i z całkowitą zgodą. Samobójstwo (w większości przypadkach) nie jest grzechem, ponieważ nie jest w pełni świadome. Przykazanie "Nie zabijaj." mowi tylko o świadomym zabijaniu. Samobójstwo nie jest świadome. Skoro tą kwestię już wam wyjaśniłam, to zaraz będziecie pisać "Bóg dał nam życie, i to On decyduje kiedy ma nam się skończyć.", rzeczywiście, macie rację. Ale przypomnę co wam niedawno uświadomiłam "Samobójstwo nie jest w pełni świadome.", to znaczy, że to nie człowiek odebrał sobie życie tylko zawładła nad nim choroba psychiczna, której już nie był w stanie zwalczyć. Czyli, że samobójcy sami się nie zabijają tylko zabija ich choroba. To tak samo jakby ktoś umarł na raka tylko, że inny przebieg Kościół mówi - "Samobójstwo potępione, samobójcy nie."Samobójstwo a samobójcy, to wielka Wyraźcie swoje prawdziwe zdanie. Pewnie specjalnie niektórzy z was będą pisać, że idą do Piekła, żeby mnie zniechęcić do samobójstwa. Tyle, że ja nie chcę się zabić. Moja przyjaciółka powiesiła się i chcę się dowiedzieć czy może tam gdzieś jest jej lepiej. Jakby co nie wiem z jakiego powodu. Odpowiedzi myślę że mogą, ale myślę też żebyś lepiej dała sobie szansę na życie, będzie lepiej:D blocked odpowiedział(a) o 17:13 Powiem tak. Nie wierzę w Boga, więc też nie w niebo czy patrząc z tej "chrześcijańskiej" strony to sądzę, że samobójca, takżepowinien pójść do nieba no bo w sumie to, że nie mógł już żyć/ nie miał siłyi nie chciał cierpieć to nie jego wina. Znam dziewczynę, która się powiesiła. I według mnie, jej jest lepiej po śmiercibo za życia nie miała wiem czy coś zrozumiałaś, ale ok. Daywish odpowiedział(a) o 17:20 Myślę, że mogą. Chociaż ja w sumie mam inne spojrzenie na niebo i piekło...A i co do przykazań i chrześcijaństwa: przeczytaj sobie "Kod Leonarda da Vinci" można się sporo całkiem ciekawych rzeczy dowiedzieć, ta książka nie przeczy istnieniu Boga, ale pokazuje fakty, które kościół stara się przed nami ukryć. blocked odpowiedział(a) o 17:25 Do BlackRose98 : Hm, nie myślę o mojej śmierci po prostu nie będę żyć. To taka gra, jak dojdziesz do końca to gra się kończy i tyle. Po drodze masz różne przeszkody ale, takżebonusy - czyli miłe, dobre chwile, sytuacje wierzę w Boga, bo nie mam powodów by bibli wszystko mogli napisać, nie zamierzam wierzyć w kartki tym po dwóch sytuacjach w moim życiu mogę dać sobie uciać rękę, że Boganie ma. Gdyby był, nie spotkałoby Nie, nie chodzi mi o zerwanie z chłopakiem, kłotnie z rodzicami/przyjaciółka,czy coś w szkole. ( : Uważasz, że ktoś się myli? lub

30 października 2022. „Mała droga” do świętości, czyli prosty sposób dostania się do nieba od św. Tereski. Święta Teresa z Lisieux swój sposób na zdobycie nieba nazwała właśnie – „małą drogą”. Małą, bo przeznaczoną dla takich, jej zdaniem, jak ona: nieporadnych, niepotrafiących się zdobyć na heroiczne czyny

To nie są sprawy dla dzieci Helena ma 63 lata, pochodzi z rodziny wielodzietnej. Było ich w domu sześcioro, oprócz niej jeszcze siostra i czterech braci. – Rodzeństwo to jedna z najlepszych rzeczy na świecie – twierdzi kobieta. Właśnie dlatego tak żałuje, że jej syn jest jedynakiem. – Niestety nie mogłam mieć więcej dzieci. Chciałam, ale nie mogłam – przyznaje. Pamięta, jak bardzo bała się, kiedy jej syn nastolatek rozpoczął naukę w szkole na Śląsku, kilkaset kilometrów od domu. – Nie wiedziałam, co się z nim dzieje, wtedy nie wszędzie były telefony. Bałam się, że wpadnie w złe towarzystwo albo nie będzie sobie radził z nauką i zamiast szukać pomocy w domu, wpadnie na jakiś głupi pomysł – opowiada. Tak naprawdę Helena zniosłaby każdy pomysł syna z wyjątkiem jednego: samobójstwa. – Pamiętam, co się stało z moją matką po tym, jak znaleźliśmy Staszka ze sznurem na szyi. Wiedziałam, że ja bym tego nie przeżyła – mówi kobieta. Staszek był starszym bratem Heleny. Kiedy "to" się stało, ona miała 10 lat, on 19. – Nikt o tym ze mną nie rozmawiał. Raz tylko zapytałam drugiego brata, czy Staszek był nieszczęśliwy? Odpowiedział, że to nie są sprawy dla dzieci i żebym z nikim nie rozmawiała o tym, co się stało. Posłuchałam, ale ludzie i tak wiedzieli. Wiedzieli i komentowali, choć u nas w domu tego tematu nie było. W domu Heleny nie rozmawiało się również o tym, co po śmierci Staszka stało się z ich matką. – Zaczęła chorować. Nie wiem na co. Całymi dniami leżała w łóżku, nie wolno jej było przeszkadzać. Mną zajmowała się siostra i bracia – wspomina kobieta. Wśród tych braci był Marian. Najstarszy z rodzeństwa, mądry, poważny, wcześnie zaczął pracować, by pomóc rodzinie. 9 lat temu Helena odebrała telefon od jego żony: "Twój brat nie żyje, przyjedź na pogrzeb. Znalazłam go w garażu". – Nie mieliśmy wielkiego kontaktu – przyznaje kobieta. – Wysyłaliśmy sobie kartki na święta, czasem rozmawialiśmy przez telefon, spotykaliśmy się tylko raz w roku. Najwięcej opowiadał o synach. Cieszył się, że im się powodzi, że założyli rodziny, że mają dzieci. Rzadko wspominał o żonie. Pewnie dlatego, że akurat w małżeństwie mu nie wyszło, wiem, że się kłócili. Ale czy to jest powód, żeby się wieszać? – Helena przyznaje, że najbardziej szkoda jej synów brata. – Trzech dorosłych mężczyzn: przystojnych, porządnych, energicznych. Na pogrzebie ojca szli skuleni, bladzi. Jeden w dwa dni posiwiał. Takich rzeczy nie robi się dzieciom. Dlaczego nie chciał żyć? Dlaczego mi to zrobił? Kazimierz Ździebło, psycholog i psychoterapeuta z Dolnośląskiego Centrum Psychiatrii i Psychoterapii SUPER-ego we Wrocławiu, zwraca uwagę, że samobójstwo nie dotyczy tylko osoby, która je popełniła. Ma wpływ również na rodzinę, sąsiadów, znajomych, kolegów z pracy. – Jest niczym fala uderzeniowa, która rozpryskuje się na boki. Najbardziej dotyczy tych, którzy z daną osobą byli najbliżej, ale tak naprawdę nie omija nikogo, kto miał z nią jakiekolwiek relacje – mówi Kazimierz Ździebło. – W przypadku normalnej śmierci, na przykład z powodu choroby, ludzie mają czas, by się na nią jakoś przygotować, oswoić, pożegnać. W przypadku samobójstwa tej szansy nie ma, a dodatkowo pojawia się mnóstwo pytań, dla których wspólnym mianownikiem jest słowo "dlaczego?". Dlaczego to zrobił? Dlaczego teraz? Dlaczego mnie zostawił? Dlaczego nie chciał żyć? Na te pytania odpowiedzi niestety nie ma. Nawet jeśli samobójca zostawił list, on najczęściej niczego nie wyjaśnia, a ludzie nie lubią żyć w próżni, w braku wiedzy czy niepewności, szczególnie jeśli dotyczy ona kwestii nieodwracalnych. Sprawy pogodzenia się ze stratą nie ułatwia również obwinianie siebie za to, co się stało, ani złość pojawiająca się w stosunku do osoby, która odebrała sobie życie. Ta złość ma związek z pytaniem: "Dlaczego mi to zrobił lub zrobiła? Dlaczego zostawił/zostawiła mnie samą?". Kazimierz Ździebło zwraca również uwagę, że śmierć samobójcza pociąga za sobą żałobę inną niż śmierć "zwyczajna". Zazwyczaj występuje pięć jej etapów: zaprzeczenie, gniew, targowanie, depresja i w końcu akceptacja, czyli pogodzenie ze stratą. – W przypadku śmierci samobójczej te etapy mogą się mieszać, niekoniecznie występują po kolei. Bardzo często zdarza się również tak, że ludzie zatrzymują się gdzieś na początku i nie są w stanie iść dalej, zwłaszcza że do bardzo trudnych emocji związanych z samobójstwem kogoś bliskiego dochodzą jeszcze dodatkowe, takie jak wstyd i poczucie społecznego naznaczenia – tłumaczy Kazimierz Ździebło. – Osoby bliskie mają wrażenie, że całe otoczenie wini ich za to, co się stało. No bo jak to, był jakiś problem, a nikt z rodziny, z tych najbliższych osób, go nie dostrzegł? To dodatkowo utrudnia pogodzenie się z tym, co się stało i powoduje, że ludzie latami nie potrafią wrócić do normalnego funkcjonowania. Cały czas obwiniają siebie za to, co się stało. Śmierć zamiast niedzielnego obiadu Iwona jest księgową. O tym, co będzie robić zawodowo, zdecydowała już jako nastolatka. – Wiedziałam, że w tym zawodzie zawsze znajdę pracę, a najbardziej na świecie zależało mi na tym, żeby zarabiać i mieć własne pieniądze – tłumaczy. Te pieniądze miały ją ustrzec przed losem, jakim żyła jej matka. – Całe życie spędziła w domu, opiekując się mną, bratem i naszym pijanym ojcem – opowiada Iwona, która zaraz po maturze wyprowadziła się do innego miasta. – Chciałam uciec z tego piekiełka, w którym żyłam od urodzenia. Sądziłam, że już nic gorszego nie może mnie spotkać. Jednak 5 lat temu Iwona zupełnie niespodziewanie z piekiełka wpadła do piekła. – Miałam dobrą pracę, poszłam na terapię dla DDA i powoli zaczynałam sobie radzić z demonami przeszłości. Poza tym zmarł mój ojciec. Oczywiście było mi smutno, ale czułam też ulgę, zwłaszcza kiedy myślałam o mamie, na którą ojciec nieraz podniósł rękę. Sądziłam, że teraz będzie jej się łatwiej żyło – tłumaczy Iwona. Tamtej kwietniowej niedzieli wyszła z domu przed południem. Już z samochodu zadzwoniła do mamy. Nie odebrała, ale Iwona pomyślała, że pewnie jest zbyt zajęta robieniem obiadu. Pierwszy niepokój poczuła, gdy okazało się, że drzwi do mieszkania są zamknięte, a na dzwonek nie ma żadnej reakcji. Otworzyła własnym kluczem. – Najpierw pomyślałam, że śpi. Właściwie od początku coś mi nie pasowało, może przez tę ciszę, bo mama zawsze słuchała radia, ale naprawdę bardzo chciałam, żeby spała – Iwona mówi, że choć minęło już 5 lat, do dziś nie może uwierzyć, że matka zdecydowała się połknąć garść środków nasennych i uspakajających. – Nie wiem, dlaczego to zrobiła. Tysiąc razy zadawałam sobie pytanie, gdzie popełniłam błąd? Jestem pewna, że mogłam jej pomóc, mogłam ją uratować. Dlaczego niczego nie zauważyłam? Przecież samobójstwa nie popełnia się z dnia na dzień, takie coś się planuje. Jak długo ona je planowała? Ile razy wysyłała mi jakieś sygnały? Byłam najbliższą jej osobą, a niczego nie zauważyłam. Niczego! Jak to możliwe? Iwona przyznaje, że często myśli o sobie jako o córce, która zawiodła. Jest pewna, że inni – brat, bratowa, dalsza rodzina, sąsiedzi – także tak sądzą. – Dlatego, jeśli nie muszę, nie opowiadam, co tak naprawdę się stało. W pracy powiedziałam, że moja mama zmarła, ale nie wyjaśniłam, w jaki sposób. Dzięki temu przynajmniej w biurze nie czuję na sobie tych oskarżycielskich spojrzeń i uwag o córce, która nawet własnej matce nie potrafiła pomóc. Czasy sukcesu nie lubią smutku Co może zrobić osoba, której ktoś bliski popełnił samobójstwo? Jak sobie pomóc? – Najważniejsze to nie izolować się – przekonuje Kazimierz Ździebło i doradza, by nie bać się szukać pomocy u specjalisty: psychologa lub terapeuty. Na pewno warto iść do ośrodka pomocy kryzysowej, a w większych miastach rozejrzeć się za grupami wsparcia. Czasem ulgę i pogodzenie z tym, co się stało, daje już kilka czy kilkanaście spotkań z grupą lub specjalistą. – Ale też warto dać sobie czas – uważa Ździebło. – Dzisiejszy świat przyspiesza i w naszej świadomości przyspiesza także kwestia przeżywania, również żałoby. Chcemy ją mieć za sobą szybko, bezboleśnie i sprawnie pójść dalej. Jeśli to się nie udaje, jesteśmy zaniepokojeni, ale niepokoimy również otoczenie: "Dlaczego on taki smutny, przecież to już trzy miesiące?". Czasy sukcesu nie lubią smutku. A żałoba potrzebuje czasu. Nasza kultura nieprzypadkowo wykształciła okres dwunastu miesięcy jako czasu niezbędnego, aby mentalnie się pożegnać. A teraz? W teraźniejszości, w której żyjemy, najlepiej, aby wszystko odbywało się szybko, sprawnie, bezboleśnie, bez wysiłku. Tak się jednak nie da. Dlatego specjaliści przekonują, by dać sobie prawo do tego, by smutek związany z żałobą po prostu trwał. – Tak samo trzeba pozwolić sobie odreagować złość na osobę, która dokonała samobójstwa – dodaje Kazimierz Ździebło. – Niektórym pomoże pewnie krzyk, nawet w obecności innych ludzi, ktoś inny będzie wolał popłakać, opowiedzieć o swoich emocjach, albo wręcz przeciwnie, konsekwentnie będzie tego tematu unikał. To są kwestie indywidualne, które trzeba uszanować. Na pewno warto być z osobą, która straciła kogoś w wyniku śmierci samobójczej. Nie po to, by udzielać jej rad, ale by po prostu czuła naszą obecność i wsparcie.
Zapobieganie samobójstwom: imperatyw ogólnoświatowy to raport WHO, który przedstawia zakres, przyczyny i skutki samobójstw na świecie oraz rekomenduje działania prewencyjne i interwencyjne. Raport zawiera dane statystyczne, analizy i przykłady dobrych praktyk z różnych krajów i regionów. Raport jest dostępny w formacie PDF do pobrania.
Maria Simma wielokrotnie podkreślała, że dusza będąca w czyśćcu nie opuści go, dopóki nie ustąpią skutki jej grzechów, dopóki nie zostaną załatwione pewne sprawy. Jeśli ktoś np. prowadził grzeszne życie, dopuszczał się kradzieży, nabywał rzeczy w sposób nieuczciwy, to nie opuści czyśćca, dopóki nie zostaną naprawione krzywdy. Maria stała się znana w wielu wioskach austriackich między innymi dlatego, że dusze często przychodziły do niej i prosiły ją, aby udała się do ich domów i kazała ojcu albo bratu czy synowi lub innemu krewnemu oddać komuś określoną kwotę pieniędzy, jakąś nieruchomość czy daną rzecz, którą w przeszłości nieuczciwie nabył zmarły. Osoby takie były zdumione, że Maria tak wiele wie o nich i o ich życiu, więc często słuchały jej poleceń. Maria mówiła także, że cierpienia w czyśćcu są nieporównywalnie większe aniżeli na ziemi. Jedna z dusz powiedziała jej o pewnym ojcu rodziny, który przez zaniedbanie i lenistwo stracił pracę. Z tego powodu jego dzieci bardzo cierpiały. Po śmierci cierpienia ojca w czyśćcu były o wiele intensywniejsze aniżeli te, które odczuwałby, gdyby musiał ciężko pracować na ziemi. Po raz kolejny potwierdza się, że aby trafić do Nieba, trzeba pamiętać o miłości bliźniego i czynieniu dobra. Trzeba także starać się tak ułożyć swoje życie, by uniknąć wiecznego potępienia i nie cierpieć tylu mąk w czyśćcu ani nie przysparzać tego cierpienia bliskim, którzy muszą znosić skutki grzechów swoich krewnych. W CZYŚĆCU SĄ TAKŻE DZIECI Simma przypomniała, że wszyscy ludzie mają sumienie, które pozwala im odróżnić dobro od zła i przez to uniknąć wiecznego potępienia. Chociaż sama Maria nigdy nie rozmawiała z duszą samobójcy, to jednak od innych dusz dowiedziała się, że często osoby takie targnęły się na swoje życie dlatego, że inni ich doprowadzili do takiego stanu przez oszczerstwa lub lekceważenie. Co ciekawe, w czyśćcu są nawet dzieci. Simma podała przykład dziewczynki czteroletniej, która miała siostrę bliźniaczkę. Dzieci cierpią męki czyśćcowe znacznie krócej i są one dla nich mniej dotkliwe ze względu na brak dobrze wykształconej świadomości. Maria mówiła, że pewna dziewczynka otrzymała od rodziców jako prezent świąteczny lalkę. Taki sam podarunek otrzymała również jej siostra. Jednak ta mała dziewczynka zniszczyła potajemnie swoją lalkę, wiedząc, że nikt na nią nie patrzył, a następnie położyła ją na miejscu lalki siostry. Ta mała dziewczynka chciała w ten sposób wyrządzić krzywdę swojej siostrze. Wiedziała, że robi źle, stąd kara czyśćcowa. Maria zauważyła, że w rzeczywistości dzieci często są podatne na zło. Stąd konieczne jest zwalczanie w nich zwłaszcza kłamstwa. WOLNOŚĆ OD WSZELKICH PRZYWIĄZAŃ Maria Simma powiedziała także, że zawsze trzeba mieć nadzieję, że nawet wielki grzesznik ukorzy się i całkowicie zawierzy się Panu Bogu, unikając piekła. Trzeba też jednak pamiętać o tym, że grzechy przeciwko Duchowi Świętemu nie będą odpuszczone, czyli gdy na przykład ktoś zuchwale grzeszy w nadziei miłosierdzia Bożego. Jaka jest więc rola skruchy i pokuty w momencie śmierci? Skrucha jest bardzo ważna. Grzechy skruszonej duszy są odpuszczane w każdym przypadku, ale pozostają ich skutki. Dusza pragnąca od razu pójść do Nieba, musi być wolna od wszelkich przywiązań. Simma opowiedziała przypadek kobiety, która – jak sądzono – z pewnością trafiła do piekła. Okazało się jednak, że w momencie tragicznej śmierci kobieta ta powiedziała Bogu: Masz prawo do mojego życia, ponieważ w ten sposób nie będę już w stanie Cię obrażać. I dzięki temu aktowi skruchy została ocalona od piekła. Ten przykład jest bardzo istotny, gdyż pokazuje, że skrucha wyrażona w chwili śmierci może nas zbawić. To nie znaczy, że od razu pójdziemy do Nieba, ale unikniemy wiecznego potępienia. Maria wyjaśniła, że w chwili śmierci jest czas, w którym dusza wciąż ma szansę zwrócić się ku Bogu, nawet po grzesznym życiu. Pan daje kilka minut, aby każdy z nas żałował za swoje grzechy i pogodził się z wolą Bożą. Człowiek przed śmiercią jest atakowany przez legiony demonów. Może się jednak oprzeć ich atakowi dzięki całkowitemu zwróceniu się do Pana. Maria zapytana o to, jakiej rady udzieliłaby każdemu, kto chce stać się świętym na ziemi, odpowiedziała: Bądź bardzo pokorny. Nie musisz zajmować się sobą. Duma jest zła. Stanowi największą pułapkę. Maria powiedziała także, że aby nie musieć cierpieć w czyśćcu mąk – które notabene są tak samo ciężkie, jak w piekle, tyle że w czyśćcu jest nadzieja i pewność spotkania się twarzą w twarz z Bogiem po całkowitym oczyszczeniu – trzeba mieć głębokie zaufanie do Stwórcy. Podała przykład księdza i młodej kobiety, cierpiących z powodu gruźlicy. Oboje znaleźli się w szpitalu. Młoda kobieta mówiła do kapłana: Prośmy Boga, aby móc cierpieć na ziemi tyle, ile to konieczne, aby przejść bezpośrednio do Nieba. Ksiądz odpowiedział, że on nie ma dość odwagi, by o to prosić. Siostra zakonna, która była świadkiem rozmowy, opowiadała później, że młoda kobieta, która umarła pierwsza, poszła prosto do Nieba. Ksiądz zaś, który skonał później, trafił do czyśćca. Objawił się zakonnicy i powiedział: Gdybym tylko miał takie samo zaufanie, jak ta młoda kobieta, wtedy poszedłbym prosto do Nieba. CO DUSZE CZYŚĆCOWE WIEDZĄ O NAS? „Dusze czyśćcowe wiedzą o nas i naszych czasach o wiele więcej, niż sądzimy. Wiedzą np., kto bierze udział w ich pogrzebie, czy uczestnicy modlą się, czy też tylko idą w kondukcie po to, aby wykazać się obecnością, co dziś jest częstym przypadkiem. I czy po ofierze od razu się wychodzi, bez pełnego uczestnictwa we Mszy świętej, co wszak duszom pokutującym mogłoby pomóc najbardziej. Nabożny udział we Mszy świętej pomaga zmarłym bardziej, niż towarzyszenie ciału na cmentarz; często bowiem idzie się tam tylko po to, by być widzianym, a to duszom nie pomaga. Dusze czyśćcowe wiedzą też o wszystkim, co się o nich mówi i co się dla nich robi. Są o wiele bliżej nas niż sądzimy; są bardzo blisko nas.” Maria Simma – „Moje przeżycia z duszami czyśćcowymi.” Bardzo ważne ostrzeżenie Oczernianie i obmawianie bliźniego są jednymi z najgorszych wad, które wymagają długiego oczyszczania. Maria dała przykład pewnej kobiety, która zmarła podczas aborcji i mężczyzny, który znany był z częstych praktyk religijnych, ale nie miał w sobie dość pokory. Dlatego często krytykował i naśmiewał się z innych. Maria została poproszona o to, aby dowiedziała się, co się stało z duszami zarówno kobiety, jak i mężczyzny, którzy zmarli niemalże w tym samym czasie. Ku wielkiemu zdziwieniu pytających Maria dowiedziała się, że kobieta była już dawno w Niebie, zaś mężczyzna pozostawał w czyśćcu. Ludzie byli bardzo zdziwieni. Kobieta bowiem dopuściła się dzieciobójstwa, a mężczyzna często chodził do kościoła i prowadził pobożne życie. Maria szukała więc więcej informacji, myśląc, że się pomyliła. Okazało się jednak, że nie było pomyłki. Oboje zginęli praktycznie w tym samym momencie, jednak kobieta miała doświadczenie głębokiej skruchy i była bardzo skromną osobą, podczas gdy mężczyzna krytykował wszystkich, zawsze narzekał i źle mówił o innych. To dlatego jego czyściec trwał tak długo. Maria stwierdziła: Nie wolno nam sądzić po pozorach. Pobierz książkę: Moje przeżycia z duszami czyśćcowymi: Maria Simma: – kliknij ****** Simma zgodnie z zaleceniami św. Ludwika Grignion de Montfort złożyła ślub czystości Matce Bożej i ofiarowała całe swoje życie, aby nieść pomoc duszom w czyśćcu cierpiącym przez modlitwę, cierpienie i apostołowanie. Katechizowała, a także służyła pomocą w przygotowywaniu dzieci do Pierwszej Komunii Świętej. CZYŚCIEC TO WSPANIAŁY WYNALAZEK PANA BOGA Maria Simma, podobnie jak niektórzy święci w sposób szczególny pomagający duszom w czyśćcu cierpiącym, wielokrotnie powtarzała, że czyściec to wspaniały wynalazek Pana Boga, dzięki któremu dusze mogą uwolnić się od wszelkich ziemskich przywiązań i całkowicie oczyszczone pójść na spotkanie z Panem Wszechświata. Według Simmy grzechy, które najczęściej prowadzą do czyśćca, to grzechy przeciw miłości Boga, przeciw miłości bliźniego, zatwardziałość serca, wrogość, oczernianie, oszczerstwa itp. Oczernianie i obmawianie bliźniego są jednymi z najgorszych wad, które wymagają długiego oczyszczania.
Pierwsza różnica to czas, jaki upływa między jednym życiem fizycznym a drugim. Kiedy osoba umiera w sposób naturalny, zwykle przebywa w świecie duchowym od 80 do 100 lat. Jeśli jednak dana osoba zmarła przed czasem (jak w przypadku samobójców), czas ten ulega skróceniu i może skrócić się do 10 lub 20 lat.
Kto namową lub przez udzielenie pomocy doprowadza człowieka do targnięcia się na własne życie, podlega karze pozbawienia wolności od 3 miesięcy do lat 5. W treści przepisu art. 151 Kodeksu karnego, ustawodawca określił specyficzny rodzaj przestępstwa polegający na namowie innej osoby do popełnienia przez nią samobójstwa, jak i pomocy w doprowadzeniu takiej osoby do targnięcia się na własne życie. Czyn taki jest zagrożony karą od 3 miesięcy do 5 lat (a zatem jest on występkiem).Wskazane przestępstwo (czyli pomoc przy samobójstwie lub namawianie do niego) już uprzednio było znane polskiemu ustawodawcy, albowiem obowiązywało ono również (w tym samym brzmieniu) w Kodeksie karnym z 1969 r. Wymaga wskazania, iż może je potencjalnie popełnić każda podkreślić, iż naturalnie namowa innej osoby musi być świadomym i celowym działaniem, zaś sama pomoc przy samobójstwie może już być zarówno działaniem (np. udostępnienie pistoletu, trucizny) jak i Odpowiedzialność karnaDla odpowiedzialności za wskazane przestępstwo niezbędne jest, aby był skutek czynu „osoby namawiającej” lub pomocnika w postaci zamachu samobójczego (natomiast nie musi być on udany).Naturalnie w procesie karnym dokonanie wskazanego czynu przez daną osobę wymaga udowodnienia przez organy ścigania, muszą one wykazać czy i jak dana osoba namawiała do samobójstwa lub, w jaki sposób mu w tym pomogła. Co ciekawe, sam sprawca niedoszłego zamachu na swoje życie nie ponosi odpowiedzialności za swoje serwis: Kodeks karny Opisz nam swój problem i wyślij zapytanie.
Noizz.pl. Codziennie kilkanaście osób w Polsce odbiera sobie życie, o wiele więcej podejmuje próby samobójcze. Osób, które mają myśli samobójcze nie da się nawet policzyć. Z listów, które przychodzą do redakcji w ramach akcji #NOTJUSTAMOOD, która dotyczy depresji i zdrowia psychicznego, wynika, że problem jest bardzo poważny
Odpowiedzi corny Qń odpowiedział(a) o 16:07 nie, bo to grzech ZABICIE KOGOŚ ( w tym wypadku siebie ) pójdziesz do czyśćca a potem jak odpokutujesz do nieba po samobójstwie jesteś potępiona na zawsze i idziesz do piekła od razu. Jeżeli przyjmujemy, że istnieje niebo i piekło, to do tego drugiego nie traficie. Bóg wybacza grzechy wszystkim, więc idziesz do czyśćca. Ale kto wie co jest po śmierci. blocked odpowiedział(a) o 16:10 Po samobójstwie pójdziesz do piachu jak każdy. Problem nie jest w szkole ani w twoich znajomych tylko w tobie. Nauka nie boli, a społeczeństwo nie gryzie ( w większości) MiSS <3 odpowiedział(a) o 16:34 to jest zabójstwo, więc pójdziesz do piekła, albo do czyśćca i tam odpokutujesz swoje grzechy. ale przemyśl to dokładnie, pomyśl co będą czuć bliscy jak cię zobaczą martwą, załamią się. nie poddawaj się, walcz o to by jakoś wybić się z dna, jeśli jest źle, to może być tylko lepiej. na pewno jesteś dla kogoś ważna. Ale to twoja decyzja, jednak mam nadzieję, że zmienisz zdanie. Doma418 odpowiedział(a) o 16:09 Zależy od tego, w co osobiście jestem chrześcijanką, i ta wiara nie popiera myślę, że być może to właśnie Bóg niektóre osoby do tego nakłania, by mieć je bliżej nie popierał tego jako drogi wyjścia i ucieczki, więc mam nadzieję, że ostatecznie z tego zrezygnujesz.[LINK] Asik018 odpowiedział(a) o 16:36 Probowalam kiedys sie zabic polykajac duza ilosc tabletek. Spanikowalam zaczelam wymiotowac strasznie sie balam i pomyslalam ze nie chce umierac. Powiedzialam mamie co zrobilam strasznie sie zdenerwowala wyladowalam w szpitalu patrzylam jak moja rodzina cierpi brat siostra mama placz..pytania dlaczego to zrobilam? nie potrafili zrozumiec moj powod byl taki sam jak twoj plus moj byly chlopak strasznie mnie gnebil. Myslalam wtedy ze juz nigdy nie bede szczesliwa ze udowodnie wszystkim ze moge to zrobic przeciez i tak nikt nie bedzie plakal ? Plakali wszyscy..Bylo mi strasznie wstyd bo to bylo chore.. moja psychika.. skrzywdzilam wszystkich moja mama tak sie zdenerwowala ze prawie ja doprowadzilam do zawalu.. :( gdyby jej cos sie wtedy stalo dopiero wtedy peknlo by mi serce...Wrocilam do domu mialam duze wsparcie i zczasem wszystko sie ulozylo :) jestem szczesliwa czasem sobie mysle ze juz rok czasu lezalabym pod ziemia robaki by mnie jadly... bylam Glupia.. Mnie sie udalo Ty tez potrafisz wszystko sie ulozy zobaczysz w zyciu juz tak jest raz lepiej raz gorzej :) ;* blocked odpowiedział(a) o 18:26 Nie, samobójstwo to... zabójstwo. EKSPERTOcelotic odpowiedział(a) o 15:26 Więc co mówi Słowo Boże (Biblia) na ten temat:"Bo jeśli ustami swoimi wyznasz, że Jezus jest Panem, i uwierzysz w sercu swoim, że Bóg wzbudził go z martwych, zbawiony będziesz. Albowiem sercem wierzy się ku usprawiedliwieniu, a ustami wyznaje się ku zbawieniu." (List do Rzymian 10,9-10)"Kto uwierzy i ochrzci się, będzie zbawiony, kto zaś nie uwierzy, będzie potępiony." (Ewangelia Marka 16,16)"Udziałem zaś bojaźliwych i niewierzących, i skalanych, i zabójców, i wszeteczników, i czarowników, i bałwochwalców, i wszystkich kłamców będzie jezioro płonące ogniem i siarką. To jest śmierć druga." (Apokalipsa/Objawienie Jana 21,8)Jak widać Biblia jasno mówi na ten temat."Ratujcie się spośród tego przewrotnego pokolenia!" Dzieje Apostolskie 2,40 Uważasz, że ktoś się myli? lub Iść prosto do nieba z Małą Tereską. Monika Bartnicka-Gustowska (tłum.) Święci to odkrywcy, którzy przecierają nowe szlaki. Ich geniusz polega na wytyczaniu dróg prowadzących ku Bożemu sercu, którymi mogą podążać później rzesze maluczkich. Jak pisała Teresa z Ávila: „Żaden święty nie przybywa sam do nieba; prowadzi za
Wątki bez odpowiedzi | Aktywne wątki: Teraz jest N lip 23, 2023 4:57: Strona główna forum » Człowiek w świecie wiary » Duchowość chrześcijańska. Strefa czasowa: UTC + 1
Zatem przynajmniej przez pierwsze 2 miesiące lekcje powinny mieć formę możliwie najluźniejszą, co pozwoli dzieciom powoli przystosowywać się do 45 minutowych lekcji. Bardzo ważne jest też korzystanie z pomocy naukowych, choćby w formie klamerkowania, tablic edukacyjnych czy choćby pomocy sensorycznych.
Jak już wspomniałam wyżej, kryzysy w relacjach społecznych, takie jak konflikty rodzinne są jedną z najczęstszych przyczyn samobójstwa. Do czynu takiego może też skłonić utrata bliskiej osoby. Im bardziej człowiek był zależny od osoby, którą stracił i im mniejsze wsparcie zapewniają mu inne osoby, tym większe zagrożenie
YdCR8l.